Obudził mnie dźwięk budzika, który szybko wyłączyłem,
wstałem i poszedłem do łazienki. Po szybkim prysznicu wróciłem do pokoju z
ręcznikiem zawiązanym w pasie. Podszedłem do szafy i zastanawiałem się co
założyć.
„Skoro jestem już geninem to trzeba pozbyć się tego
pomarańczowego dresu”
Wyciągnąłem białą obcisłą koszulkę na długi rękaw, do tego
czarną bluzę z kapturem i urwanymi rękawami. Na nogi założyłem czarne bojówki z
białymi kieszeniami i czarne buty shinobi. Ochraniacz zawiązałem na lewym
ramieniu. Przypiąłem jeszcze kaburę na broń
do prawej łydki i saszetkę z notkami i zwojami do paska z tyłu. Zszedłem
do kuchni, gdzie była ciocia i wujek.
-Ohayo.
-Ohayo Naruto, co zjesz na śniadanie?- zapytała ciocia.
-Poproszę ramen, za godzinę muszę być na polu treningowym.
Zjadłem spokojnie śniadanie i ruszyłem przez las na trening.
Skakałem spokojnie po drzewach. Po 10 minutach byłem na miejscu. Parę minut
później pojawił się Sasuke. Po godzinie którą spędziłem na próbach użycia
Inton, a Sasuke na nauce kolejnego jutsu Katon pojawił się sensei.
-Yo chłopcy. Zacznijmy trening. Na początek musicie nauczyć
się chodzić po drzewach bez pomocy rąk.
-Już to umiemy- powiedział Sasuke- po wodzie też.
-Hmm, w takim razie będziemy trenować taijutsu.
Przez 2 miesiące trenowaliśmy taijutsu i zgranie. W tym
czasie wykonywaliśmy też misje rangi D. Udało mi się opanować jedną zdolność
Inton. Potrafię sprawić, że dana część mojego ciało staje się iluzją i
przelatują przez nie wszystkie ataki, ale nie jest to jeszcze ukończona technika
Teraz razem z Sasuke czekałem przed akademią, Kakashi kazał
nam tu przyjść ale nie podał powodu. Pojawił się po 15 minutach.
-Yo. Hokage poinformował mnie wczoraj, że znalazł nam
trzecią osobę do drużyny, jest teraz w czwartej klasie. To chłopak, nazywa się
Naoki Hyuuga jest młodszym o rok bratem Hinaty. Podobno jest już teraz gotowy
do zdania egzaminu na genina. Będziemy go dzisiaj obserwować podczas zajęć
praktycznych. Normalnie, jako kapitan drużyny sam bym decydował o tym kto do
nas dołączy, ale jestem zwolennikiem teorii, że każdy w drużynie powinien
wyrazić swoje zdanie. Chodźmy usiądziemy na drzewie, zaraz zaczynają zajęcia.
Przez 2 godziny obserwowaliśmy Naokiego. Ma 140 cm wzrostu i
jest szczuplutki. Ma czarne włosy i charakterystyczne oczy klanu Hyuuga.
Wygląda na słabego, ale wgrał wszystkie walki.
-I co o nim sądzicie?- zapytał Kakashi.
-Jego Juken jest lepsze od tego przedstawionego przez Hinatę
na naszym ostatnim roku.- powiedział Sasuke.
-Wyczuł nas jeszcze zanim zaczęły się walki bez użycia
Byakugana. Typ sensoryczny, spore pokłady chakry. Jego postura pozwala bez
problemu zmylić wroga z czego korzysta, a jego rówieśnicy nadal się na to
nabierają co jest dość śmieszne. Kilka razy udawał potknięcia lub złe uderzenie
by zaraz zadać mocniejszy idealnie wymierzony cios, to oznacza że nie zadaje
bezmyślnie ciosów. Jego gra aktorska jest na wysokim poziomie, jak na
początkującego shinobi. Świetnie uzupełni nasza drużynę.
-Jesteś świetnym obserwatorem Naruto, gratuluje. W pełni się
z wami zgadzam, idę powiadomić Hokage że go bierzemy. Naruto weź ochraniacz dla
niego, powiedzcie mu wszystko co musi wiedzieć. Widzimy się za godzinę na
naszym polu treningowym.
Odebrałem opaskę i siknąłem głową. Sensei zniknął w chmurze
dymu, a my zeskoczyliśmy z drzewa i wylądowaliśmy koło Iruki.
-Iruka-sensei, zabieramy ci jednego ucznia.
-Jak to zabieracie?
-Jak wiesz, nasza drużyna jest niekompletna. Hokage
poinformował nas, że jeden z twoich uczniów już teraz jest gotowy by ukończyć
akademię. Obserwowaliśmy dzisiaj jego walki. Kakashi-sensei poszedł już zgłosić
nasza decyzje Hokage, a my mamy przekazać ochraniacz i informacje młodemu.
-Kto to jest?
-Naoki Hyuuga- gdy powiedziałem imię i nazwisko chłopaka
zobaczyłem, jak ten się lekko speszył i zarumienił.
„To chyba rodzinne, Hinata też tak się zachowuje”
-Dobrze w takim razie, Naoki idź z Naruto i Sasuke.
Gratuluje zastania geninem.
Czarnowłosy, podszedł do nas, dałem mu ochraniacz i
nakazałem ręką iść za sobą. Po 20 minutach dotarliśmy na pole treningowe nr 7.
-To jest pole treningowe nr 7. Spotykamy się tutaj 3 razy w
tygodniu o 8 chyba że sensei mówi inaczej. Możliwe, że teraz zaczniemy
wypełniać misje rangi C skoro mamy już pełna drużynę. Ja nazywam się Uzumaki Naruto, to jest Sasuke Uchiha. Naszym
sensei jest Kakashi Hatake, teraz jest u Hokage, ale znając jego pojawi się za
dwie godziny więc bierzmy się za trening. Urządzimy sobie sparingi na taijutsu.
-Najpierw będziesz walczył ze mną, później z Naruto- odezwał
się Sasuke.
Naoki i Sasuke ustawili się naprzeciw siebie. Na start,
zaczęli wymieniać ciosy. Sasuke dzięki Sharinganowi unikał ciosów Hyuugi, ale
miał problem z ich zadaniem. Po pół godziny zakończyli walkę remisem.
Wstałem i ustawiłem się naprzeciw Naokiego. Na start,
zaatakował mnie za pomocą Juken, ale jego dłonie cały czas przechodziły przez
moje ciało, gdy się zdekoncentrował zadałem mu kilka szybkich ciosów nokautując
go.
-Jak to zrobiłeś?
-Posiadam Inton i Yoton. Inton pozwala na zamienienie
rzeczywistości w iluzje i iluzji w rzeczywistość. Na razie potrafię sprawić by
część mojego ciała stała się niematerialna, więc nie można zadać mi żadnych
ciosów.- ukucnąłem koło niego i zacząłem go leczyć.
-Jesteś też medykiem?
-Tak uczę się tego od ponad roku.
Gdy skończyłem odszedłem ćwiczyć z lisami, a Sasuke pokazywał
Naokiemu ćwiczenia na kontrole chakry. Po godzinie pojawił się Kakashi i
poprowadził trening.
Przez dwa tygodnie tylko ćwiczyliśmy by Naoki się z nami
zgrał, po tym czasie dostaliśmy misje rangi C. Naszym zadaniem jest
dostarczenie zwoju Raikage.
Teraz całą trójką czekaliśmy na Kakashiego, który jak zwykle
się spóźniał. Zjawił się po 15 minutach i od razu ruszyliśmy.
Nasz podróż trwała tydzień, napadło nas kilku złodziei ale
spokojnie się ich pozbyliśmy. Gdy dotarliśmy do Kumogakure i zostaliśmy
wylegitymowani przez strażników skierowaliśmy się do biura Raikage. O 20
minutach spacerku byliśmy na miejscu. Zapukaliśmy do gabinetu i po usłyszeniu
zaproszenia weszliśmy do środka.
-Dzień dobry Raikage-sama. Mamy dla pana list od Hokage.
-Witajcie. Cieszę się że już jesteście, oczekiwałem was.
-Nazywam się Kakashi Hatake, a to są Sasuke Uchiha, Naoki
Hyuuga i Uzumaki Naruto.
Gdy Raikage na mnie spojrzał wyglądam jakby się nad czymś
zastanawiał.
-Jesteś synem Kushiny Uzumaki i Minato Namikaze? Jesteś
bardzo podobny do ojca.
Mimo tego, że Kakashi ma maskę widziałem, że się
zestresował.
-Niestety nie wiem kim są moi rodzice. Mama zginęła po
porodzie, a tata w walce z Kyubim.
-Kiedy ostatnio widziałem się z Minato mówił, że niedługo
urodzi mu się syn dlatego rezygnuje z misji i przyjmie propozycje objęcia
posady Yondaime Hokage. Kakashi ty byłeś przecież jego uczniem, dlaczego
dzieciak nie wie kim są jego rodzice.
-Taki rozkaz wydał Sandaime Hokage ze względu na to, że Minato
narobił sobie dużo wrogów podczas Trzeciej Wielkiej Wojny, szczególnie w
Iwagakure.
-Więc to prawda sensei? Yondaime i Kushina są moimi
rodzicami?
-Tak to prawda. Shikaku był dobrym przyjacielem
Minato-sensei i wziął cię pod opiekę.
-Biorąc to pod uwagę, zachowanie mieszkańców wioski względem
mnie i to że Yondaime zginał w walce z Kyubim, rozumiem, że to we mnie jest on
zapieczętowany.
-Hai.
Wyszedłem bez słowa z gabinetu i spacerowałem po wiosce
rozmyślając.
=Gabinet Raikage/Kakashi=
-Mądry z niego dzieciak skoro tak szybko do tego doszedł.-
stwierdził Raikage.
-W końcu wychowywał się w klanie Nara. Ma bardzo dobrze
opanowany ich sposób myślenia i analizowania danych. Mam nadzieje, że nic sobie
nie zrobi.
-Musi to po prostu przemyśleć, nie codziennie dowiaduje się,
że twój ojciec był Hokage i zapieczętował w tobie najpotężniejszego demona. No
dobrze, na odpowiedź będziecie musieli poczekać jakiś tydzień muszę
skonsultować się z rada wioski oraz Daimyo. Moja asystentka zaprowadzi was do
hotelu, gdzie zarezerwowałem wam pokoje.
-Dziękuję Raikage-sama.
Razem z drużyna poszliśmy za asystentką do hotelu, zjedliśmy
obiad w restauracji i rozeszliśmy się do pokoi.
=Naruto=
„Mój ojciec to Yondaime, mój idol. To śmieszne, ale zawsze
gdy czułem się źle udawałem się na głowę czwartego, czułem z nim jakąś więź…
Kyubi jest zapieczętowany we mnie, ale nigdy nie dał o sobie znać. Chyba muszę
z nim porozmawiać żeby wiedzieć jakie będą nasz kontakty, pewnie będzie mnie
nienawidził bo jest we mnie uwięziony.”
Usadowiłem się na jednym z drzew w parku i skupiłem na swoim umyśle. Po chwili
pojawiłem się w korytarzu zalanym woda po kostki. Przy suficie ciągły się rury,
w niektórych miejscach pęknięte. Ruszyłem do przodu, w ścianach były drzwi
oznaczone drzwiami od 0 do 12, za nimi były jeszcze jedne ale znaki dopiero się
pojawiały. Dalej korytarz skręcał. Wszedłem do wielkiego pomieszczenia, kilka
metrów przede mną widziałem klatkę zrobiona ze złotych prętów. Na jej środku
była kartka z napisem „Pieczęć”. Gdy podszedłem bliżej w ciemności pojawiły się
wielkie czerwone oczy o pionowej źrenicy.
-Więc w końcu się o mnie dowiedziałeś- warknął lis- czego
chcesz?
-Porozmawiać.
-Niby o czym dzieciaku?
-Dlaczego nigdy mi się sam nie ujawniłeś? Na pewno słyszałeś
moje myśli i wiedziałeś co się ze mną dzieje.
-Jestem biju, nie miałeś powodu by ze mną rozmawiać więc nie
zamierzałem próbować.
-Hmm.. dlaczego zaatakowałeś Konohe?
-Byłem kontrolowany przez potężnego shinobi z klanu Uchiha.
Przez Madare Uchihe. Nie wiem jakim cudem żyje, ale to on wyrwał mnie z twojej
matki gdy pieczęć była osłabiona po porodzie i kazał zaatakować twoją wioskę.
Gdy Yondaime uwolnił mnie z pod jego władzy zostałem od razu zapieczętowany w
tobie.
-To ty zawsze mnie leczyłeś prawda? Żaden człowiek nie
regeneruje się tak szybko.
-Zgadza się.
-Dziękuję- powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Ty co?- zapytał zdziwiony
-Dziękuję, za to że mi pomagałeś.
-To przez mnie ludzie traktują ciebie jak potwora.
-Ludzie traktują mnie jak potwora, bo wierzą w stereotypy,
raz ktoś powiedział, że demony są złe i uwierzyli. A prawda jest taka, że każda
istota żywa, demon czy człowiek ma swoje uczucia. Jedyna różnica pomiędzy nami
jest taka, że demony są o wiele potężniejsze od ludzi. A ludzie maja to do
siebie, że boja się silniejszych od siebie.
-To prawda, ale ty jesteś inny- powiedział już milszym
głosem.
-To wszystko to jest mój umysł prawda? Przez to wszystko co
przeżyłem wygląda okropnie.
-Niestety.
-Skoro musisz żyć we mnie, to trochę to zmienię.
Skupiłem chakrę i złożyłem kilka pieczęci.
-Inton: Kreacja świata
Sala zaczęła się zmieniać w wielką polanę, z jeden strony
był wielki las, z drugiej góry z wodospadem i jezioro. Teraz lis leżał przy
jeziorze z głową ułożoną na łapach.
-Dziękuję, wszystko jest lepsze od tych kanałów.
-Pieczęć nadal istnieje, jest teraz na tamtych drzwiach-
wskazałem z siebie- ja będę mógł tu wejść i wyjść bez problemu, ale ty niestety
nie.
-To dużo dla mnie znaczy. Jeżeli będziesz potrzebował mojej
chakry wystarczy że dasz mi znać, a ją dostaniesz. Jesteś za młody by używać
całej mojej mocy, ale to z czego możesz korzystać na pewno ci wystarczy na
razie.
-Dziękuję Kyubi-san.- zacząłem odchodzić w stronę drzwi.
-Moje prawdziwe imię brzmi Kurama, dzieciaku.
-Zapamiętam- machnąłem ręką nie odwracając się.
Wróciłem do świata rzeczywistego i skierowałem się do
miejsca gdzie czułem chakrę Kakashiego.