Regulamin:

1. W opowiadaniach mogą występować związki męsko-męskie. Jeżeli ci to nie odpowiada, to zamknij bloga.

2. Nie mam problemu z krytyką, ale niech ona będzie szczera i bez wyzwisk.

To jest dla mnie najważniejsze. Możecie dawać w komentarzach linki do swoich blogów, chętnie przeczytam.

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 2


Obudził mnie dźwięk budzika, który szybko wyłączyłem, wstałem i poszedłem do łazienki. Po szybkim prysznicu wróciłem do pokoju z ręcznikiem zawiązanym w pasie. Podszedłem do szafy i zastanawiałem się co założyć.
„Skoro jestem już geninem to trzeba pozbyć się tego pomarańczowego dresu”
Wyciągnąłem białą obcisłą koszulkę na długi rękaw, do tego czarną bluzę z kapturem i urwanymi rękawami. Na nogi założyłem czarne bojówki z białymi kieszeniami i czarne buty shinobi. Ochraniacz zawiązałem na lewym ramieniu. Przypiąłem jeszcze kaburę na broń  do prawej łydki i saszetkę z notkami i zwojami do paska z tyłu. Zszedłem do kuchni, gdzie była ciocia i wujek.
-Ohayo.
-Ohayo Naruto, co zjesz na śniadanie?- zapytała ciocia.
-Poproszę ramen, za godzinę muszę być na polu treningowym.
Zjadłem spokojnie śniadanie i ruszyłem przez las na trening. Skakałem spokojnie po drzewach. Po 10 minutach byłem na miejscu. Parę minut później pojawił się Sasuke. Po godzinie którą spędziłem na próbach użycia Inton, a Sasuke na nauce kolejnego jutsu Katon pojawił się sensei.
-Yo chłopcy. Zacznijmy trening. Na początek musicie nauczyć się chodzić po drzewach bez pomocy rąk.
-Już to umiemy- powiedział Sasuke- po wodzie też.
-Hmm, w takim razie będziemy trenować taijutsu.
Przez 2 miesiące trenowaliśmy taijutsu i zgranie. W tym czasie wykonywaliśmy też misje rangi D. Udało mi się opanować jedną zdolność Inton. Potrafię sprawić, że dana część mojego ciało staje się iluzją i przelatują przez nie wszystkie ataki, ale nie jest to jeszcze ukończona technika
Teraz razem z Sasuke czekałem przed akademią, Kakashi kazał nam tu przyjść ale nie podał powodu. Pojawił się po 15 minutach.
-Yo. Hokage poinformował mnie wczoraj, że znalazł nam trzecią osobę do drużyny, jest teraz w czwartej klasie. To chłopak, nazywa się Naoki Hyuuga jest młodszym o rok bratem Hinaty. Podobno jest już teraz gotowy do zdania egzaminu na genina. Będziemy go dzisiaj obserwować podczas zajęć praktycznych. Normalnie, jako kapitan drużyny sam bym decydował o tym kto do nas dołączy, ale jestem zwolennikiem teorii, że każdy w drużynie powinien wyrazić swoje zdanie. Chodźmy usiądziemy na drzewie, zaraz zaczynają zajęcia.
Przez 2 godziny obserwowaliśmy Naokiego. Ma 140 cm wzrostu i jest szczuplutki. Ma czarne włosy i charakterystyczne oczy klanu Hyuuga. Wygląda na słabego, ale wgrał wszystkie walki.
-I co o nim sądzicie?- zapytał Kakashi.
-Jego Juken jest lepsze od tego przedstawionego przez Hinatę na naszym ostatnim roku.- powiedział Sasuke.
-Wyczuł nas jeszcze zanim zaczęły się walki bez użycia Byakugana. Typ sensoryczny, spore pokłady chakry. Jego postura pozwala bez problemu zmylić wroga z czego korzysta, a jego rówieśnicy nadal się na to nabierają co jest dość śmieszne. Kilka razy udawał potknięcia lub złe uderzenie by zaraz zadać mocniejszy idealnie wymierzony cios, to oznacza że nie zadaje bezmyślnie ciosów. Jego gra aktorska jest na wysokim poziomie, jak na początkującego shinobi. Świetnie uzupełni nasza drużynę.
-Jesteś świetnym obserwatorem Naruto, gratuluje. W pełni się z wami zgadzam, idę powiadomić Hokage że go bierzemy. Naruto weź ochraniacz dla niego, powiedzcie mu wszystko co musi wiedzieć. Widzimy się za godzinę na naszym polu treningowym.
Odebrałem opaskę i siknąłem głową. Sensei zniknął w chmurze dymu, a my zeskoczyliśmy z drzewa i wylądowaliśmy koło Iruki.
-Iruka-sensei, zabieramy ci jednego ucznia.
-Jak to zabieracie?
-Jak wiesz, nasza drużyna jest niekompletna. Hokage poinformował nas, że jeden z twoich uczniów już teraz jest gotowy by ukończyć akademię. Obserwowaliśmy dzisiaj jego walki. Kakashi-sensei poszedł już zgłosić nasza decyzje Hokage, a my mamy przekazać ochraniacz i informacje młodemu.
-Kto to jest?
-Naoki Hyuuga- gdy powiedziałem imię i nazwisko chłopaka zobaczyłem, jak ten się lekko speszył i zarumienił.
„To chyba rodzinne, Hinata też tak się zachowuje”
-Dobrze w takim razie, Naoki idź z Naruto i Sasuke. Gratuluje zastania geninem.
Czarnowłosy, podszedł do nas, dałem mu ochraniacz i nakazałem ręką iść za sobą. Po 20 minutach dotarliśmy na pole treningowe nr 7.
-To jest pole treningowe nr 7. Spotykamy się tutaj 3 razy w tygodniu o 8 chyba że sensei mówi inaczej. Możliwe, że teraz zaczniemy wypełniać misje rangi C skoro mamy już pełna drużynę. Ja nazywam się  Uzumaki Naruto, to jest Sasuke Uchiha. Naszym sensei jest Kakashi Hatake, teraz jest u Hokage, ale znając jego pojawi się za dwie godziny więc bierzmy się za trening. Urządzimy sobie sparingi na taijutsu.
-Najpierw będziesz walczył ze mną, później z Naruto- odezwał się Sasuke.
Naoki i Sasuke ustawili się naprzeciw siebie. Na start, zaczęli wymieniać ciosy. Sasuke dzięki Sharinganowi unikał ciosów Hyuugi, ale miał problem z ich zadaniem. Po pół godziny zakończyli walkę remisem.
Wstałem i ustawiłem się naprzeciw Naokiego. Na start, zaatakował mnie za pomocą Juken, ale jego dłonie cały czas przechodziły przez moje ciało, gdy się zdekoncentrował zadałem mu kilka szybkich ciosów nokautując go.
-Jak to zrobiłeś?
-Posiadam Inton i Yoton. Inton pozwala na zamienienie rzeczywistości w iluzje i iluzji w rzeczywistość. Na razie potrafię sprawić by część mojego ciała stała się niematerialna, więc nie można zadać mi żadnych ciosów.- ukucnąłem koło niego i zacząłem go leczyć.
-Jesteś też medykiem?
-Tak uczę się tego od ponad roku.
Gdy skończyłem odszedłem ćwiczyć z lisami, a Sasuke pokazywał Naokiemu ćwiczenia na kontrole chakry. Po godzinie pojawił się Kakashi i poprowadził trening.
Przez dwa tygodnie tylko ćwiczyliśmy by Naoki się z nami zgrał, po tym czasie dostaliśmy misje rangi C. Naszym zadaniem jest dostarczenie zwoju Raikage.
Teraz całą trójką czekaliśmy na Kakashiego, który jak zwykle się spóźniał. Zjawił się po 15 minutach i od razu ruszyliśmy.
Nasz podróż trwała tydzień, napadło nas kilku złodziei ale spokojnie się ich pozbyliśmy. Gdy dotarliśmy do Kumogakure i zostaliśmy wylegitymowani przez strażników skierowaliśmy się do biura Raikage. O 20 minutach spacerku byliśmy na miejscu. Zapukaliśmy do gabinetu i po usłyszeniu zaproszenia weszliśmy do środka.
-Dzień dobry Raikage-sama. Mamy dla pana list od Hokage.
-Witajcie. Cieszę się że już jesteście, oczekiwałem was.
-Nazywam się Kakashi Hatake, a to są Sasuke Uchiha, Naoki Hyuuga i Uzumaki Naruto.
Gdy Raikage na mnie spojrzał wyglądam jakby się nad czymś zastanawiał.
-Jesteś synem Kushiny Uzumaki i Minato Namikaze? Jesteś bardzo podobny do ojca.
Mimo tego, że Kakashi ma maskę widziałem, że się zestresował.
-Niestety nie wiem kim są moi rodzice. Mama zginęła po porodzie, a tata w walce z Kyubim.
-Kiedy ostatnio widziałem się z Minato mówił, że niedługo urodzi mu się syn dlatego rezygnuje z misji i przyjmie propozycje objęcia posady Yondaime Hokage. Kakashi ty byłeś przecież jego uczniem, dlaczego dzieciak nie wie kim są jego rodzice.
-Taki rozkaz wydał Sandaime Hokage ze względu na to, że Minato narobił sobie dużo wrogów podczas Trzeciej Wielkiej Wojny, szczególnie w Iwagakure.
-Więc to prawda sensei? Yondaime i Kushina są moimi rodzicami?
-Tak to prawda. Shikaku był dobrym przyjacielem Minato-sensei i wziął cię pod opiekę.
-Biorąc to pod uwagę, zachowanie mieszkańców wioski względem mnie i to że Yondaime zginał w walce z Kyubim, rozumiem, że to we mnie jest on zapieczętowany.
-Hai.
Wyszedłem bez słowa z gabinetu i spacerowałem po wiosce rozmyślając.
=Gabinet Raikage/Kakashi=
-Mądry z niego dzieciak skoro tak szybko do tego doszedł.- stwierdził Raikage.
-W końcu wychowywał się w klanie Nara. Ma bardzo dobrze opanowany ich sposób myślenia i analizowania danych. Mam nadzieje, że nic sobie nie zrobi.
-Musi to po prostu przemyśleć, nie codziennie dowiaduje się, że twój ojciec był Hokage i zapieczętował w tobie najpotężniejszego demona. No dobrze, na odpowiedź będziecie musieli poczekać jakiś tydzień muszę skonsultować się z rada wioski oraz Daimyo. Moja asystentka zaprowadzi was do hotelu, gdzie zarezerwowałem wam pokoje. 
-Dziękuję Raikage-sama.
Razem z drużyna poszliśmy za asystentką do hotelu, zjedliśmy obiad w restauracji i rozeszliśmy się do pokoi.
=Naruto=
„Mój ojciec to Yondaime, mój idol. To śmieszne, ale zawsze gdy czułem się źle udawałem się na głowę czwartego, czułem z nim jakąś więź… Kyubi jest zapieczętowany we mnie, ale nigdy nie dał o sobie znać. Chyba muszę z nim porozmawiać żeby wiedzieć jakie będą nasz kontakty, pewnie będzie mnie nienawidził bo jest we mnie uwięziony.”
Usadowiłem się na jednym z drzew w parku  i skupiłem na swoim umyśle. Po chwili pojawiłem się w korytarzu zalanym woda po kostki. Przy suficie ciągły się rury, w niektórych miejscach pęknięte. Ruszyłem do przodu, w ścianach były drzwi oznaczone drzwiami od 0 do 12, za nimi były jeszcze jedne ale znaki dopiero się pojawiały. Dalej korytarz skręcał. Wszedłem do wielkiego pomieszczenia, kilka metrów przede mną widziałem klatkę zrobiona ze złotych prętów. Na jej środku była kartka z napisem „Pieczęć”. Gdy podszedłem bliżej w ciemności pojawiły się wielkie czerwone oczy o pionowej źrenicy.
-Więc w końcu się o mnie dowiedziałeś- warknął lis- czego chcesz?
-Porozmawiać.
-Niby o czym dzieciaku?
-Dlaczego nigdy mi się sam nie ujawniłeś? Na pewno słyszałeś moje myśli i wiedziałeś co się ze mną dzieje.
-Jestem biju, nie miałeś powodu by ze mną rozmawiać więc nie zamierzałem próbować.
-Hmm.. dlaczego zaatakowałeś Konohe?
-Byłem kontrolowany przez potężnego shinobi z klanu Uchiha. Przez Madare Uchihe. Nie wiem jakim cudem żyje, ale to on wyrwał mnie z twojej matki gdy pieczęć była osłabiona po porodzie i kazał zaatakować twoją wioskę. Gdy Yondaime uwolnił mnie z pod jego władzy zostałem od razu zapieczętowany w tobie.
-To ty zawsze mnie leczyłeś prawda? Żaden człowiek nie regeneruje się tak szybko.
-Zgadza się.
-Dziękuję- powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Ty co?- zapytał zdziwiony
-Dziękuję, za to że mi pomagałeś.
-To przez mnie ludzie traktują  ciebie jak potwora.
-Ludzie traktują mnie jak potwora, bo wierzą w stereotypy, raz ktoś powiedział, że demony są złe i uwierzyli. A prawda jest taka, że każda istota żywa, demon czy człowiek ma swoje uczucia. Jedyna różnica pomiędzy nami jest taka, że demony są o wiele potężniejsze od ludzi. A ludzie maja to do siebie, że boja się silniejszych od siebie.
-To prawda, ale ty jesteś inny- powiedział już milszym głosem.
-To wszystko to jest mój umysł prawda? Przez to wszystko co przeżyłem wygląda okropnie.
-Niestety.
-Skoro musisz żyć we mnie, to trochę to zmienię.
Skupiłem chakrę i złożyłem kilka pieczęci.
-Inton: Kreacja świata
Sala zaczęła się zmieniać w wielką polanę, z jeden strony był wielki las, z drugiej góry z wodospadem i jezioro. Teraz lis leżał przy jeziorze z głową ułożoną na łapach.
-Dziękuję, wszystko jest lepsze od tych kanałów.
-Pieczęć nadal istnieje, jest teraz na tamtych drzwiach- wskazałem z siebie- ja będę mógł tu wejść i wyjść bez problemu, ale ty niestety nie.
-To dużo dla mnie znaczy. Jeżeli będziesz potrzebował mojej chakry wystarczy że dasz mi znać, a ją dostaniesz. Jesteś za młody by używać całej mojej mocy, ale to z czego możesz korzystać na pewno ci wystarczy na razie.
-Dziękuję Kyubi-san.- zacząłem odchodzić w stronę drzwi.
-Moje prawdziwe imię brzmi Kurama, dzieciaku.
-Zapamiętam- machnąłem ręką nie odwracając się.
Wróciłem do świata rzeczywistego i skierowałem się do miejsca gdzie czułem chakrę Kakashiego.

środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 1


Konohagakure została zaatakowana przez lisa o dziewięciu ogonach, Kyubiego no Kitsune. Walki z nim podjął się Yondaime Hokage Minato Namikaze. Niestety nie potrafił zniszczyć demona, więc postanowił zapieczętować go w swoim nowo narodzonym synu Naruto. Razem z żoną zapieczętowali Kyubiego w Naruto poświęcając swoje życia. Gdy na pole bitwy przybiegł Hiruzen Sarutobi Sandaime Hokage razem z kilkoma ninja znaleźli ciała Minato i Kushiny, obok nich leżało płaczące dziecko zawinięte w płaszcz Yondaime. Kilku shinobi podbiegło do ciał by upewnić się czy na pewno nie żyją. Jeden z nich znalazł list w kieszeni płaszcza.
-Hokage-sama w płaszczu Yondaime jest list zaadresowany do pana.
Sandaime szybko podbiegł i odebrał list.
Sarutobi-san, musiałem zapieczętować Kyubiego w Naruto, nie było innego wyjścia. Proszę niech mieszkańcy wioski traktują go jak bohatera. Niech zaopiekuje się nim mój dobry przyjaciel Shikaku Nara, gdy nadejdzie odpowiedni czas powiedzcie mu o Kyubim. Mam nadzieje, że zapanuje nad jego mocą i będzie jej używał by chronić swoich bliskich.
Minato Namikaze Yondaime Hokage
-Zabierzcie ciała do szpitala, jutro odbędzie się pogrzeb. Ja zajmę się Naruto. Informacje o tym, że Kyubi został zapieczętowany w Naruto oraz o tożsamości jego rodziców od teraz są tajna informacją. Shikaku podejdź do mnie.
-Słucham Hokage-sama.
-Minato w swoim liście wyznaczył ciebie jako opiekuna Naruto. Nie zamierzam ci rozkazywać się zgodzić, to będzie twoja decyzja.
-Zgadzam się. Gdybym tego nie zrobił straci bym swój honor jako przyjaciel Minato. W moim klanie będzie bezpieczny, a Shikamaru będzie miał brata- powiedział z uśmiechem, ale w jego oczach błyszczał smutek z powodu utraty przyjaciela.
-Dobrze, zabierz Naruto do siebie, ja zajmę się resztą. Od dzisiaj nosi on nazwisko Uzumaki.

Od tego czasu minęło 8 lat. Naruto wychowywał się razem z Shikamaru, traktowali się jak bracia. Niestety mieszkańcy wioski nienawidzili Uzumakiego, wyzywali go i bili gdy był poza terenem klanu Nara. Przez takie traktowanie Naruto był dość zamknięty w sobie, rzadko się uśmiechał, zawsze był spokojny ale miał jedno marzenie. Chciał zostać Hokage by mieszkańcy Konohy go zaakceptowali. Z tego powodu ciężko trenował i dużo przesiadywał w bibliotece.
Shikaku uzyskał zgodę rady klanu Nara na nauczenie blondyna technik ich klanu. Tym sposobem od 5 roku życia Shikamaru i Naruto trenowali techniki klanowe, a Naruto pracował również nad swoją kontrolą chakry. Obaj poznali Kagemane no Jutsu, a Naruto dzięki ogromnym pokładom chakry potrafił je utrzymywać dłużej niż 5 minut oraz jego zasięg był większy.
Nadszedł dzień rozpoczęcia zajęć w akademii. Naruto i Shikamaru byli razem w klasie. Na zajęcia przyszli kilka minut przed rozpoczęciem, w sali było tylko kilka osób, ale gdy tylko weszli od razu rozmowy ucichły a ich rówieśnicy zaczęli szeptać miedzy sobą patrząc na niebieskookiego. Równo o 8 przyszedł ich sensei, do tego czasu przyszła reszta klasy. Usiedli razem w ostatniej ławce przy oknie. Dosiadł się do nich Choji Akimichi, który był ich dobrym kolegą.
-Witajcie na pierwszym roku w akademii. Jak pewnie wiecie, przez pierwszy semestr będziemy przerabiali teorię, a przez drugi praktykę i tak przez kolejne 4 lata. Zaczniemy od podstawowych pojęć. Każdy ninja korzysta technik, dzielą się one na Genjutsu, Ninjutsu i Taijutsu. Genjutsu są to…
Nadszedł dzień egzaminu na genina. Wszyscy czekali w klasie na swoją kolej. Shikamaru już zdał.
-Uzumaki Naruto.
Wszedłem do sali gdzie odbywał się egzamin. Za stołem siedział Iruka-sensei, Sandaime Hokage i siwo włosy jonin.
-Dzień dobry.
-Witaj Naruto. No dobrze więc zaczynamy. Pokaż nam Bunshin no Jutsu.
Skupiłem się, wykonałem pieczęcie i stworzyłem dwa klony, które zaraz zniknęły.
-Gratuluje Naruto, zdałeś- powiedział Hokage-to twoja opaska- odebrałem ochraniacz, pożegnałem się i wróciłem do klasy. Po 20 minutach egzamin się skończył.
-Dobrze teraz podam wam składy drużyn. Drużyna 1… drużyna 7 Uchiha Sasuke, Haruno Sakura i Uzumaki Naruto waszym sensei będzie Kakashi Hatake…
Gdy Umino skończył wyczytywać poszedłem do wyznaczonej sali i usiadłem na parapecie, zaraz za mną wszedł Uchiha i Haruno. Sasuke odepchnął klejącą się do niego zielonooką i poszedł do mnie.
-Kończymy udawać?- zapytał szeptem.
-Tak.- domyśliłem się, że chodzi mu o ukrywanie naszej przyjaźni.
-Na reszcie. Jak myślisz, jaki jest ten Kakashi-sensei?
-Nie mam pojęcia, ale wujek kiedyś wspominał ( chodzi o Shikaku), że jest to jeden z najsilniejszych shinobi w wiosce.
Po godzinie czekania drzwi otworzyły się i wszedł przez nie jonin, który był obecny na egzaminie.
-Sensei spóźniłeś się!!- wydarła się Sakura.
-Przepraszam, ale musiałem pomóc staruszce z zakupami i..
-Kłamiesz sensei!! Przecież byłeś na naszym egzaminie!
-Już cię nie lubię. Dobra przedstawcie się, powiedzcie co lubicie, czego nie i jakie są wasze marzenia. Ty zaczniesz skoro tak lubisz gadać- zwrócił się do Sakury, która zarumieniła się.
-Nazywam się Sakura Haruno. Lubię..- spojrzenie na Sasuke- nie lubię Naruto, a w przyszłości chce zostać silną kunoichi.
-Ok. Teraz ty- wskazał kruczowłosego.
-Nazywam się Sasuke Uchiha. Lubię trenować z Naruto, nienawidzę moich fanek, a moim celem jest odbudowanie klanu.
-I zostałeś ty- spojrzał na mnie.
-Nazywam się Naruto Uzumaki. Lubię trenować i poznawać nowe jutsu, nie lubię zimnych spojrzeń jakie kierują na mnie mieszkańcy wioski. Moim marzeniem jest zostanie Hokage.
-Dobrze. Idziemy na pole treningowe nr 7 zrobię wam tam test.
Po 20 minutach spacerku byliśmy na miejscu.
-Wiecie, że mogę was cofnąć z powrotem do akademii?- kiwnęliśmy głowami- dobrze. Waszym zadaniem jest odebranie mi dzwoneczków- wyciągną z kieszeni dwa dzwoneczki i przymocował je do kabury na broń- osoba która go nie zdobędzie wróci do akademii.
-Ale są tylko dwa dzwoneczki- powiedziała Sakura.
-Tak, jedna osoba wróci do akademii. No to zaczynamy START!
Ukryłem się pomiędzy drzewami, a koło mnie Sasuke.
-Jaki plan?- zapytał Sasuke.
-Odwróć jego uwagę, a ja użyje cienia by go unieruchomić.
-Ok
Sasuke wyskoczył i użył Katon: Gokakyu no Jutsu wydmuchują dużą kulę ognia, następnie zaczął wymieniać z Kakashim ciosy. Ja użyłem Kagemane no Jutsu i zacząłem prowadzić cień za Kakashim. Wiązka był bardzo cienka, dzięki czemu mało widoczna w trawie. Po minucie udało mi się go złapać i unieruchomić. Sasuke szybko zabrał dzwoneczki i odskoczył. Zakończyłem technikę i podbiegłem do Sasuke, przy którym była już Sakura.
-Sasuke-kun, świetnie walczyłeś. Dasz mi dzwoneczek prawda?
-Nie idiotko- podszedł do mnie i dał mi jeden dzwoneczek.
-Brawo chłopcy. Naruto nie wiedziałem, że tak dobrze panujesz nad technikami klanu Nara.
-Dużo trenuje z wujkiem i bratem.
-Mhm. No chłopcy mieliście bardzo dobry plan i udało się wam go wykonać. Zaliczyliście test zdobywając dzwoneczki.
-Ale sensei Naruto nie zdobył dzwonków tylko dostał jeden od Sasuke.
-Sakura, Sasuke nie miał żadnych szans na zdobycie dzwonków, gdyby nie to że Naruto unieruchomił mnie swoja techniką. Także jeden dzwoneczek należał się Naruto.
-Ale.. ale.. ja nie mogę wrócić do akademii! Powiem mojemu ojcu, a wtedy ten demon do niej wrócić.
-Przestań wyzywać Naruto. Jest od ciebie o wiele lepszy. W tej chwili wracaj do domu, Hokage zdecyduje co się z tobą stanie.- Haruno odbiegła z płaczem, a Kakashi zwrócił się do chłopaków- idźcie do domu, jeszcze dzisiaj powiadomię was co zdecydował Hokage, jak wiecie drużyna musi mieć trzech geninów. Ale gwarantuje wam, że nie wrócicie do akademii.- po czym zniknął w białym dymie.
-Chodź Naruto idziemy do mnie, poszukamy jakiś ciekawych technik w bibliotece mojego klanu.
-Ok.
-Jak myślisz co zrobią?
-Są trzy możliwości. Pierwsza to taka, że Sakura jednak zostanie z nami w drużynie. Druga, będziemy wyjątkiem i nasza drużyna będzie się składała z dwóch geninów a nie trzech i trzecia możliwość jest taka, że każdy z nas dostanie osobnego senseia, to się czasami zdarza.
-Dajmy temu spokój, bierzmy się za tą bibliotekę.
Przez kilka godzin siedzieliśmy w bibliotece. Sasuke czytał kolejne zwoje traktujące o jutsu Katon, a ja czytałem zwoje mówiące o technikach medycznych, uczyłem się tego od ponad roku, ale wiedział o tym tylko Sasuke.
-Nie mogę zrozumieć czemu ciągle czytasz zwoje o Medykjutsu zamiast uczyć się technik do walki.
-Wujek powiedział, że nauczy mnie nowych jutsu klanowych gdy zostanę chuninem. A czytam o Medykjutsu, bo medyk w drużynie się przydaje. Poza tym nie znam jeszcze swojej natury chakry więc nie mam się specjalnie czego uczyć. Większość technik jest przekazywana z pokolenia na pokolenie lub zna je tylko kilka osób, które przekazują swoją wiedze tylko wybranym osobom.
-Mam karteczki do sprawdzania natury chakry, mogę ci dać jedną.
-Dzięki, chętnie skorzystam.- Wziąłem od  niego karteczkę i wpuściłem w nią trochę chakry. Po chwili kartka przeleciała mi przez palce, a gdy upadała na ziemię podniosła się i zaczęła chodzić.-Sasuke, one na pewno są dobre? Z tego co wiem, to karteczki  do sprawdzania natury chakry tak nie robią.
-Nie mam pojęcia o co chodzi. Poszukajmy w bibliotece.
Po kilkugodzinnych poszukiwań znaleźliśmy bardzo stary zwój, mówiący o rodzajach chakry, była w nim krótka informacja.
…Podobno istnieją jeszcze dwa inne rodzaje chakry. Inton czyli Uwolnienie Yin. Jest oparta na psychicznej energii władającej wyobraźnią, czyli z niczego może stworzyć cokolwiek lub zamieniać rzeczywistość w iluzję i na odwrót, oraz Yoton czyli Uwolnienie Yang. Jest oparta na energii fizycznej władającej życiem, która nadaje życie temu, co się stworzyło, dzięki chakrze Yin. Pozwala również leczyć rany. Razem tworzą Onmyoton czyli Uwolnienie Yin-Yang. Jak można się domyślić jest to wykorzystanie energii psychicznej i fizycznej. Możliwe, że chakra Yin-Yang jest źródłem nieelementarnych technik, takich jak Kagemane no Jutsu klanu Nara czy Baika no Jutsu klanu Akimichi. Niestety nie wiadomo, czy istnieję na prawdę…
-Z tego co tu pisze, to  możliwe, że posiadam te chakry. Kartka najpierw przeleciała przez moją rękę, jakby była iluzją, a później podniosła się i chodziła przez chwilę jak żywa.
-Przed tobą trudne zadanie.
-Hm?
-Musisz zapanować nad Inton i Yoton, a później je połączyć, a nie ma nikogo, kto nad nimi panuje.
-Zacznę od Inton, przyda się podczas walki. Skoro polega na wyobraźni nie będę miał z tym chyba specjalnego problemu, muszę tylko opanować używanie jedynie chakry Inton i będzie dobrze.
-Jak coś opanujesz to daj znać, urządzimy sobie sparing i zobaczymy jak będzie z wykorzystaniem Inton podczas walki.
-Ok. Ja będę już spadał do domu, ciocia pewnie się martwi.
Sasuke odprowadził mnie do drzwi, gdy założyłem buty i otworzyłem drzwi przed nimi stał Kakashi-sensei z ręka uniesiona do pukania.
-Dobry wieczór sensei, coś się stało?
- Przeszedłem poinformować ciebie Sasuke co zdecydował Hokage w waszej sprawie, ale skoro też tu jesteś Naruto to nie będę musiał cię szukać.
-Więc co zdecydowano?
-Podczas zdawania przeze mnie raportu wpadł ojciec Sakury i zaczął wrzeszczeć, że jego córka na pewno nie wróci do akademii, skoro Naruto zostaje w drużynie. Była przy tym starszyzna, która razem z Hokage zgodziła się, że Sakura nic nie umie i jest zbyt dziecina by być shinobi. A co do was to wasza dwójka i ja będziemy tworzyć Team 7, a gdy znajdzie się ktoś odpowiedni dołączy do nas. Widzimy się jutro o 9 na polu gdzie mieliście test, zaczniemy trening. Musimy się zgrać i muszę was trochę nauczyć zanim zaczniemy wykonywać misje rangi C. Do jutra- siwo włosy zniknął w kłębie dymu.
Pożegnałem się z Sasuke i wróciłem do domu. Przywitałem się ze strażnikami. W domu zjadłem szybką kolacje, wziąłem prysznic i położyłem się spać.

Hej:)

Siemka wszystkim. Będę tutaj wrzucał moje opowiadania. Będzie ich kilka ze względu na to, że często wpadają mi do głowy nowe pomysły, których nie mogę zastosować w już istniejących bo nie pasują do fabuły tak więc tworze nowe:P. Obecnie na kompie mam 12 opowiadań po 3-6 rozdziałów. Na początek wrzucę pierwsze opo, i w międzyczasie będę pisał dalej.

Życzę miłego czytania.