Regulamin:

1. W opowiadaniach mogą występować związki męsko-męskie. Jeżeli ci to nie odpowiada, to zamknij bloga.

2. Nie mam problemu z krytyką, ale niech ona będzie szczera i bez wyzwisk.

To jest dla mnie najważniejsze. Możecie dawać w komentarzach linki do swoich blogów, chętnie przeczytam.

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 3


Gdy wróciłem do hotelu, wyjaśniłem wszystko reszcie drużyny, również o prawdziwym powodzie ataku lisa na wioskę.
Czas jaki musieliśmy czekać na list z odpowiedzią do Hokage spędziliśmy trenując i odpoczywając w gorących źródłach. Zauważyłem, że zawsze gdy siedzieliśmy w wodzie Naoki zerkał na mnie starając się to ukryć. Niestety dla niego jestem zbyt dobrym obserwatorem bym tego nie zauważył. Postanowiłem, że nie będę z tym nic robił i poczekam na jakiś krok ze strony Naokiego.
Gdy otrzymaliśmy zwój od Raikage wyruszyliśmy w drogę powrotną, która przebiegła sprawnie i po tygodniu byliśmy z powrotem w Konoha. Zdaliśmy raport i wróciliśmy do domu. W domu spotkałem wujka i Shikamaru grających w Shogi. Powiedziałem im, że znam prawdę i poprosiłem Shikaku by opowiedział mi o rodzicach.
Minął tydzień od naszej ostatniej misji. Kakashi oznajmił nam, że za 3 miesiące odbędzie się egzamin na chunina i mamy zdecydować czy chcemy wsiąść w nim udział. Wszyscy się na to zgodziliśmy. Całe trzy miesiące poświęciliśmy na trening w międzyczasie wypełniliśmy dwie misje rangi C i sporo rangi D.
Nadszedł dzień egzaminu. Razem z drużyną czekaliśmy w sali na rozpoczęcie. Równo o 10 wszedł wysoki postawny mężczyzna z chustą na głowie.
-Witajcie nazywam się Ibiki Morino, jestem waszym pierwszym  egzaminatorem. Zajmijcie miejsca które wylosowaliście podczas wejścia do sali.
Gdy wszyscy zajęli miejsca Ibiki przedstawił nam wszystkie zasady, testy zostały rozdane, egzamin się rozpoczął.
„Tych pytań nie rozwiąże żaden genin. By je rozwiązać trzeba posiadać sporą wiedze książkową i doświadczenie. Na sali jest może z 10 osób, które to rozwiążą, więc trzeba ściągać. Biorąc pod uwagę to co mówił Ibiki ściąganie nie jest zakazane, ale trzeba umieć to robić, czyli mamy pokazać że umiemy zdobywać informacje. Hmm.. Naoki korzysta z Byakugana, Sasuke kopiuje ruchy Sharinganem, a ja użyje Inton i sprawie, że kartka jednego z podstawionych chuninów pokarze się przede mną i będzie widoczna tylko dla mnie.”
Spokojnie spisałem wszystkie odpowiedzi. Po 45 minutach nadszedł czas na ostatnie 10 pytanie.
-Zanim powiem wam 10 pytanie musicie zdecydować, czy zostajecie, czy zrezygnujecie. Jeżeli zostaniecie na sali , a nie uda wam się na nie odpowiedzieć, już zawsze zostaniecie geninami. Jeżeli zrezygnujecie będziecie mogli podejść do egzaminu za rok. Pamiętajcie, jeżeli jedna osoba z drużyny źle odpowie cała drużyna jest dyskwalifikowana.
W końcu jeden chłopak zrezygnował, zaraz za nim rezygnowali inni. Gdy wszyscy wyszli, na sali zostało 26 drużyn.
-Gratuluję pomyślnie zdaliście część teoretyczną egzaminu.
W tym momencie przez okno wleciał kawałek materiału przyczepiony do 4 kunai, który rozwiną się i zasłonił Morino. Przez okno wskoczyła fioletowo włosa kobieta.
-Cześć robaczki. Nazywam się Anko Mitarashi i jestem waszą druga egzaminatorką. Widzimy się za godzinę przy Lesie Śmierci, wasi nauczyciele was tam zaprowadzą.
Razem z Sasuke i Naokim skierowaliśmy się przed akademie gdzie czekał na nas Kakashi, pogratulował nam zdania pierwszej części i poprowadził na miejsce zbiórki.
-Teraz wyjaśnię zasady tej części egzaminu. Dostaniecie jeden zwój. Zwój nieba lub zwój ziemi. Waszym zadaniem jest zdobyć drugi zwój, przetrwać w lesie i dojść do wierzy w środku lasu. Macie na to pięć dni. Każda drużyna wyruszy z innego miejsca. Odległość do wierzy jest taka sama z każdego miejsca. Teraz zapraszam do namiotu, dostaniecie tam zwój oraz podpiszecie oświadczenia, że znacie ryzyko śmierci. Nie chce być później odpowiedzialna za wasza śmierć.
Całą drużyna skierowaliśmy się do namiotu, podpisaliśmy oświadczenia, wzięliśmy zwój i Kakashi poprowadził nas do miejsca z którego mamy ruszyć.
-Gdy bramka się otworzy ruszajcie. Powodzenia.

Równo o 12 ruszyliśmy. Przez jakieś dwie godziny kierowaliśmy się w stronę wierzy.
-Wyczuwam jakąś drużynę, to na pewno nikt z Konohy. Są 10 minut drogi od nas na prawo.
-Zobaczmy kto to jest, wyciszcie chakrę. -Po kilku minutach zobaczyliśmy drużynę z Kirigakure. Było to trzech chłopaków.
-Hmm.., zasłona tu nic nie da są wyszkoleni w walce we mgle. Ale mam coś co może ich zaskoczyć. - złożyłem kilka pieczęci- Yoton: Uwięzienie.
Przeciwnicy zostali natychmiastowo owinięci korzeniami drzew, a ich chakra była przez nie wysysana. Wyskoczyliśmy z krzaków i ogłuszyliśmy ich. Zacząłem przeszukiwać ich rzeczy, aż znalazłem zwój nieba.
-Świetnie, mamy dwa zwoje możemy wracać do wierzy.
Od razu skierowaliśmy się w kierunku czerwonego budynku. Gdy byliśmy przed bramą zatrzymałem drużynę.
-Poczekajcie, utrudnimy trochę egzamin innym uczestnikom.
Złożyłem kilka pieczęci.
-Inton: Spojrzenie strachu.
-Co to za technika?- zapytał Naoki.
-Genjutsu, które sprawia, że każdy kto wejdzie na wyznaczony obszar będzie miał wizje rzeczy, której najbardziej się boi. Trudno je wyczuć, bo jest stworzone przez Uwolnienie Yin, a nie zwykłą chakre.
-Jak długo będzie działało?
-Przez 48 godzin, chyba że ktoś nie tyko się z niego uwolni, ale też je zdejmie całkowicie.
Weszliśmy do wierzy i otworzyliśmy zwoje. Pojawił się Iruka-sensei, pogratulował nam ukończenia tego etapu i zaprowadził nas do pokoju.
Gdy minęło 5 dni od rozpoczęcia egzaminu, wszyscy którzy ukończyli ten etap zostali wezwani na wielką salę. W sumie dalej przeszły 4 drużyny. Nasza drużyna, drużyna Mighto Guya, drużyna 10 i drużyna z Sunagakure.
-Gratuluje ukończenia drugiego etapu egzaminu- odezwał się Hokage- ostatni etap egzaminu odbędzie się za równy miesiąc, ten czas każdy z was ma poświęcić na trening i opanowanie zdolności, których nikt nie zna, aby móc zaskoczyć przeciwników.
Odprowadzono nas do wioski. Naoki powiedział, że jego trenował będzie ojciec, a Kakashi wybrał Sasuke jako swojego ucznia przed finałem.
-Pewnie przydzielą ci jakiegoś jonina, który będzie z tobą trenował- stwierdził Kakashi.
-Sensei na prawdę myślisz, że ktoś będzie chciał mnie trenować? Prędzej sam się czegoś nauczę. Ja ne.
Pożegnałem się i wróciłem do domu. Tutaj dowiedziałem się, że Shikamaru będzie trenował z Asumą swoim sensei.
-Naruto jeżeli chcesz to mogę z tobą potrenować- powiedział wujek.
-I tak nie nauczysz mnie kolejnych jutsu cienia, więc wole potrenować nad Inton i Yoton.
-Jak uważasz.
-Dobranoc.
Pożegnałem się, wziąłem prysznic i położyłem się spać.
Przez cały miesiąc trenowałem samotnie na ukrytej polanie w lesie. Udało mi się stworzyć jutsu Inton, a dzięki mojej wysokiej kontroli chakry nie potrzebuje do niego pieczęci. Udało mi się również połączyć Medykjutsu z Yoton zwiększając szybkość i efektywność leczenia.
Nadszedł dzień walk finałowych. Wszyscy uczestnicy byli już na arenie.
-Witam wszystkich na finale egzaminu na chunina. Sędziować będzie Genma Shiranui. Zaczynajmy!
-No dobrze, zasady są takie. Walka trwa dopóki jeden z walczących nie będzie w stanie kontynuować walki, podda się lub straci przytomność. Walkę mogę przerwać tylko ja. Pierwsza walka Uzumaki Naruto i Hyuuga Neji.
Stanąłem naprzeciw białookiego.
-Gotowi?
Kiwnęliśmy głowami.
-Start- Genma odskoczył. Neji uaktywnił Byakugana, a ja ciągle stałem spokojnie.
Hyuuga ruszył na mnie i zaatakował Juken, ale wszystkie jego ciosy przechodziły przeze mnie. Po chwili znudziło mi się to stanie i wniknąłem w ziemie.
-Nie uciekaj Uzumaki!
-Nie uciekam- stałem dokładnie w miejscu jego ślepego punktu, zanim zareagował uderzyłem kantem ręki w jego kark i stracił przytomność.
-Walkę wygrywa Naruto Uzumaki. Następne walka Temari i Tenten.
Walka nie była zbyt długa, Temari za pomocą swoich technik Futon odbijała wszystkie ataki Tenten, aż w końcu ją znokautowała.
-Walkę wygrywa Temari. Następna walka Sasuke Uchiha i Gaara no Sabaku.
=Naruto=
Stałem przy barierce na balkonie dla uczestników. Teraz miała być walka Sasuke i czerwono włosego.
„Uważaj na Gaarę to jinchuriki mojego brata Shukaku. Jego specjalnością jest kontrola piasku. Twoje nowe jutsu może się przydać w walce z nim.”
„Dzięki Kurama-san, będę pamiętał.”
W tym momencie, Gaara otoczył się piaskiem tworząc kulę, a Sasuke zaatakował techniką stworzoną przez Kakashiego, czyli Chidori. Udało mu się przebić przez osłonę jinchuriki. W tym samym momencie w całej wiosce rozległy się huki, a na arenę zostało rzucone genjutsu. Większość obecnych shinobi od razu się uwolniła. Koło mnie pojawił się Kakashi.
-Wioska została zaatakowana przez Sunę i Otogakure. Razem z pozostałymi geninami ruszcie za Gaarą i jego rodzeństwem , chunini zajmą się ewakuacją, a jonini walką. Ruszajcie!
Naoki, Sasuke i Shikamaru byli jedynymi osobami, które uwolniły się z genjutsu wśród geninów. Wyskoczyliśmy przez dziurę w ścianie i podążyliśmy za trójką z pisaku.
-Naoki, jak daleko są?
-Jakieś 5 kilometrów przed nami, Gaara ich spowalnia, dzieje się z nim coś dziwnego, jego ramię wygląda jak łapa z piasku.
-To jinchuriki jedno ogoniastego Shukaku. Gaara chciał go przebudzić już na arenie, ale Sasuke mu to uniemożliwił swoim atakiem. Niestety proces przebudzenia jest nie do zatrzymania przez jinchuriki jeżeli nie panuje nad demonem. Uciekają, tylko po to by Gaara zdążył zebrać odpowiednią ilość chakry. Jeżeli przejdzie pełną przemianę nie wtrącajcie się zwykły genin nie ma z nim szans, tylko inny jinchuriki ma szanse na walkę z nim. Ale nie będziecie stać bezczynnie zajmiecie się jego rodzeństwem..
-Ściga nas 15 shinobi z wioski dźwięku.
-Ja się nimi zajmę, zatrzymam ich tak długo jak dam radę- powiedział Shikamaru i zatrzymał się.
-Naoki zajmiesz się Temari, będzie ci z nią łatwiej walczyć. Sasuke ty zajmiesz się Kankuro, Sharingan przyda ci się do uniknięcia jego zatrutych ostrzy.
-Hai- odpowiedzieli.
Po 10 minutach dogoniliśmy ich. Sasuke i Naoki od razu ruszyli na swoich przeciwników, ja stałem naprzeciw na wpół przemienionego Gaary.
Jinchuriki zaatakował mnie piaskiem, odskoczyłem do tyłu, ale piasek podążył za mną.
-Inton: Czarna dziura- przed piaskiem pojawił się wir, który wciągnął cały piasek.
W tym czasie Gaara przeszedł pełną przemianę .
„Kurama-san jak go pokonać, nie znam żadnych mocnych technik, a czarna dziura wiele mi nie pomoże”
„Ugryź się w palec, złóż pieczęcie Dzik → Pies → Ptak → Małpa → Baran→ Wąż i przyłóż dłoń do jakiejś powierzchni. To zmodyfikowane Kuchiyose no Jutsu, za pomocą niego mnie przywołasz, musisz tylko wyobrazić sobie jakiej wielkości mam być.”
Szybko wykonałem jego polecenie. Po chwili pojawił się lis wielkości akademii o czerwonej sierści i czerwonych oczach z pionową źrenicą, ja stałem na jego głowie.
-Przyczep się chakrą do mojej głowy być nie spadł podczas skoków. Gdy unieruchomię Shukaku musisz obudzić Gaarę.
Przez pół godziny lis i szop wymieniali się ciosami i unikali swoich ataków. Kilka razy używałem czarnej dziury by wciągnąć ataki piasku. W końcu Kurama złapał Shukaku, szybko wyskoczyłem w stronę Gaary. Zamieniłem swoje ciało w niematerialne unikając kolejnych ataków piaskiem. Materialny stałem się chwilę przed zderzeniem zielonookim i uderzyłem go pięścią w policzek.
Shukaku wniknął w ciało swojego jinchuriki, a Kurama zniknął w dużym kłębie dymu. Gaara spadł na ziemię, a ja wylądowałem na ziemi, ale nie utrzymałem równowagi z powodu zbyt dużej utraty chakry.
-Skąd masz tyle siły do walki?
-Bo walczę w obronie wioski, jej mieszkańców i moich przyjaciół.
Temari i Kankuro zabrali Gaarę, wyglądali na trochę sponiewieranych.
Odetchnąłem kilka minut i ruszyłem do Sasuke i Naokiego. Od razu zacząłem ich leczyć. Moimi ranami zajął się Kurama. Gdy odpoczęliśmy ruszyliśmy się w stronę wioski, po drodze spotkaliśmy Asume i Shikamaru, którzy dołączyli do nas.
W wiosce atak został powstrzymany, zniszczenia nie były duże, niestety Sandaime Hokage zmarł po walce z Orochimaru, który użył zakazanego jutsu i wskrzesił Shondaime i Nidaime Hokage.
Następnego dnia odbył się pogrzeb, zaraz po zakończeniu uroczystości wszyscy zaczęli pomagać w odbudowie wioski. Naruto razem z innymi geninami mieli pomagać przy odbudowie wschodniej części muru. Oprócz nich było tu mnóstwo ludzi.
Przez chwilę wszystko obserwowałem, aż postanowiłem wykorzystać Inton do odbudowy muru.
-Wszyscy zejść z muru i odsunąć się!!!
Ludzie patrzyli na mnie jak na idiotę, ale wykonali polecenie szeptając o mojej walce z Shukaku. Zacząłem składać pieczęcie, gdy skończyłem wyciągnąłem przed siebie ręce.
-Inton: Kreacja świata.
Na oczach wszystkich kawałki muru zaczęły się podnosić i łączyć ze sobą. Po kilku minutach mur wyglądał jak nowy. Opuściłem ręce i otarłem pot z czoła i ruszyłem w następne miejsce wymagające odbudowy. Przez cały dzień pomagałem w odbudowie z małymi przerwami by się trochę zregenerować. Wieczorem Shikaku poinformował mnie, że w wiosce jest Gama-sannin Jiraiya, a ja zostałem wytypowany by wyruszyć z nim na poszukiwania Ślimaczej Księżniczki Tsunade, która ma zostać Godaime Hokage.

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 2


Obudził mnie dźwięk budzika, który szybko wyłączyłem, wstałem i poszedłem do łazienki. Po szybkim prysznicu wróciłem do pokoju z ręcznikiem zawiązanym w pasie. Podszedłem do szafy i zastanawiałem się co założyć.
„Skoro jestem już geninem to trzeba pozbyć się tego pomarańczowego dresu”
Wyciągnąłem białą obcisłą koszulkę na długi rękaw, do tego czarną bluzę z kapturem i urwanymi rękawami. Na nogi założyłem czarne bojówki z białymi kieszeniami i czarne buty shinobi. Ochraniacz zawiązałem na lewym ramieniu. Przypiąłem jeszcze kaburę na broń  do prawej łydki i saszetkę z notkami i zwojami do paska z tyłu. Zszedłem do kuchni, gdzie była ciocia i wujek.
-Ohayo.
-Ohayo Naruto, co zjesz na śniadanie?- zapytała ciocia.
-Poproszę ramen, za godzinę muszę być na polu treningowym.
Zjadłem spokojnie śniadanie i ruszyłem przez las na trening. Skakałem spokojnie po drzewach. Po 10 minutach byłem na miejscu. Parę minut później pojawił się Sasuke. Po godzinie którą spędziłem na próbach użycia Inton, a Sasuke na nauce kolejnego jutsu Katon pojawił się sensei.
-Yo chłopcy. Zacznijmy trening. Na początek musicie nauczyć się chodzić po drzewach bez pomocy rąk.
-Już to umiemy- powiedział Sasuke- po wodzie też.
-Hmm, w takim razie będziemy trenować taijutsu.
Przez 2 miesiące trenowaliśmy taijutsu i zgranie. W tym czasie wykonywaliśmy też misje rangi D. Udało mi się opanować jedną zdolność Inton. Potrafię sprawić, że dana część mojego ciało staje się iluzją i przelatują przez nie wszystkie ataki, ale nie jest to jeszcze ukończona technika
Teraz razem z Sasuke czekałem przed akademią, Kakashi kazał nam tu przyjść ale nie podał powodu. Pojawił się po 15 minutach.
-Yo. Hokage poinformował mnie wczoraj, że znalazł nam trzecią osobę do drużyny, jest teraz w czwartej klasie. To chłopak, nazywa się Naoki Hyuuga jest młodszym o rok bratem Hinaty. Podobno jest już teraz gotowy do zdania egzaminu na genina. Będziemy go dzisiaj obserwować podczas zajęć praktycznych. Normalnie, jako kapitan drużyny sam bym decydował o tym kto do nas dołączy, ale jestem zwolennikiem teorii, że każdy w drużynie powinien wyrazić swoje zdanie. Chodźmy usiądziemy na drzewie, zaraz zaczynają zajęcia.
Przez 2 godziny obserwowaliśmy Naokiego. Ma 140 cm wzrostu i jest szczuplutki. Ma czarne włosy i charakterystyczne oczy klanu Hyuuga. Wygląda na słabego, ale wgrał wszystkie walki.
-I co o nim sądzicie?- zapytał Kakashi.
-Jego Juken jest lepsze od tego przedstawionego przez Hinatę na naszym ostatnim roku.- powiedział Sasuke.
-Wyczuł nas jeszcze zanim zaczęły się walki bez użycia Byakugana. Typ sensoryczny, spore pokłady chakry. Jego postura pozwala bez problemu zmylić wroga z czego korzysta, a jego rówieśnicy nadal się na to nabierają co jest dość śmieszne. Kilka razy udawał potknięcia lub złe uderzenie by zaraz zadać mocniejszy idealnie wymierzony cios, to oznacza że nie zadaje bezmyślnie ciosów. Jego gra aktorska jest na wysokim poziomie, jak na początkującego shinobi. Świetnie uzupełni nasza drużynę.
-Jesteś świetnym obserwatorem Naruto, gratuluje. W pełni się z wami zgadzam, idę powiadomić Hokage że go bierzemy. Naruto weź ochraniacz dla niego, powiedzcie mu wszystko co musi wiedzieć. Widzimy się za godzinę na naszym polu treningowym.
Odebrałem opaskę i siknąłem głową. Sensei zniknął w chmurze dymu, a my zeskoczyliśmy z drzewa i wylądowaliśmy koło Iruki.
-Iruka-sensei, zabieramy ci jednego ucznia.
-Jak to zabieracie?
-Jak wiesz, nasza drużyna jest niekompletna. Hokage poinformował nas, że jeden z twoich uczniów już teraz jest gotowy by ukończyć akademię. Obserwowaliśmy dzisiaj jego walki. Kakashi-sensei poszedł już zgłosić nasza decyzje Hokage, a my mamy przekazać ochraniacz i informacje młodemu.
-Kto to jest?
-Naoki Hyuuga- gdy powiedziałem imię i nazwisko chłopaka zobaczyłem, jak ten się lekko speszył i zarumienił.
„To chyba rodzinne, Hinata też tak się zachowuje”
-Dobrze w takim razie, Naoki idź z Naruto i Sasuke. Gratuluje zastania geninem.
Czarnowłosy, podszedł do nas, dałem mu ochraniacz i nakazałem ręką iść za sobą. Po 20 minutach dotarliśmy na pole treningowe nr 7.
-To jest pole treningowe nr 7. Spotykamy się tutaj 3 razy w tygodniu o 8 chyba że sensei mówi inaczej. Możliwe, że teraz zaczniemy wypełniać misje rangi C skoro mamy już pełna drużynę. Ja nazywam się  Uzumaki Naruto, to jest Sasuke Uchiha. Naszym sensei jest Kakashi Hatake, teraz jest u Hokage, ale znając jego pojawi się za dwie godziny więc bierzmy się za trening. Urządzimy sobie sparingi na taijutsu.
-Najpierw będziesz walczył ze mną, później z Naruto- odezwał się Sasuke.
Naoki i Sasuke ustawili się naprzeciw siebie. Na start, zaczęli wymieniać ciosy. Sasuke dzięki Sharinganowi unikał ciosów Hyuugi, ale miał problem z ich zadaniem. Po pół godziny zakończyli walkę remisem.
Wstałem i ustawiłem się naprzeciw Naokiego. Na start, zaatakował mnie za pomocą Juken, ale jego dłonie cały czas przechodziły przez moje ciało, gdy się zdekoncentrował zadałem mu kilka szybkich ciosów nokautując go.
-Jak to zrobiłeś?
-Posiadam Inton i Yoton. Inton pozwala na zamienienie rzeczywistości w iluzje i iluzji w rzeczywistość. Na razie potrafię sprawić by część mojego ciała stała się niematerialna, więc nie można zadać mi żadnych ciosów.- ukucnąłem koło niego i zacząłem go leczyć.
-Jesteś też medykiem?
-Tak uczę się tego od ponad roku.
Gdy skończyłem odszedłem ćwiczyć z lisami, a Sasuke pokazywał Naokiemu ćwiczenia na kontrole chakry. Po godzinie pojawił się Kakashi i poprowadził trening.
Przez dwa tygodnie tylko ćwiczyliśmy by Naoki się z nami zgrał, po tym czasie dostaliśmy misje rangi C. Naszym zadaniem jest dostarczenie zwoju Raikage.
Teraz całą trójką czekaliśmy na Kakashiego, który jak zwykle się spóźniał. Zjawił się po 15 minutach i od razu ruszyliśmy.
Nasz podróż trwała tydzień, napadło nas kilku złodziei ale spokojnie się ich pozbyliśmy. Gdy dotarliśmy do Kumogakure i zostaliśmy wylegitymowani przez strażników skierowaliśmy się do biura Raikage. O 20 minutach spacerku byliśmy na miejscu. Zapukaliśmy do gabinetu i po usłyszeniu zaproszenia weszliśmy do środka.
-Dzień dobry Raikage-sama. Mamy dla pana list od Hokage.
-Witajcie. Cieszę się że już jesteście, oczekiwałem was.
-Nazywam się Kakashi Hatake, a to są Sasuke Uchiha, Naoki Hyuuga i Uzumaki Naruto.
Gdy Raikage na mnie spojrzał wyglądam jakby się nad czymś zastanawiał.
-Jesteś synem Kushiny Uzumaki i Minato Namikaze? Jesteś bardzo podobny do ojca.
Mimo tego, że Kakashi ma maskę widziałem, że się zestresował.
-Niestety nie wiem kim są moi rodzice. Mama zginęła po porodzie, a tata w walce z Kyubim.
-Kiedy ostatnio widziałem się z Minato mówił, że niedługo urodzi mu się syn dlatego rezygnuje z misji i przyjmie propozycje objęcia posady Yondaime Hokage. Kakashi ty byłeś przecież jego uczniem, dlaczego dzieciak nie wie kim są jego rodzice.
-Taki rozkaz wydał Sandaime Hokage ze względu na to, że Minato narobił sobie dużo wrogów podczas Trzeciej Wielkiej Wojny, szczególnie w Iwagakure.
-Więc to prawda sensei? Yondaime i Kushina są moimi rodzicami?
-Tak to prawda. Shikaku był dobrym przyjacielem Minato-sensei i wziął cię pod opiekę.
-Biorąc to pod uwagę, zachowanie mieszkańców wioski względem mnie i to że Yondaime zginał w walce z Kyubim, rozumiem, że to we mnie jest on zapieczętowany.
-Hai.
Wyszedłem bez słowa z gabinetu i spacerowałem po wiosce rozmyślając.
=Gabinet Raikage/Kakashi=
-Mądry z niego dzieciak skoro tak szybko do tego doszedł.- stwierdził Raikage.
-W końcu wychowywał się w klanie Nara. Ma bardzo dobrze opanowany ich sposób myślenia i analizowania danych. Mam nadzieje, że nic sobie nie zrobi.
-Musi to po prostu przemyśleć, nie codziennie dowiaduje się, że twój ojciec był Hokage i zapieczętował w tobie najpotężniejszego demona. No dobrze, na odpowiedź będziecie musieli poczekać jakiś tydzień muszę skonsultować się z rada wioski oraz Daimyo. Moja asystentka zaprowadzi was do hotelu, gdzie zarezerwowałem wam pokoje. 
-Dziękuję Raikage-sama.
Razem z drużyna poszliśmy za asystentką do hotelu, zjedliśmy obiad w restauracji i rozeszliśmy się do pokoi.
=Naruto=
„Mój ojciec to Yondaime, mój idol. To śmieszne, ale zawsze gdy czułem się źle udawałem się na głowę czwartego, czułem z nim jakąś więź… Kyubi jest zapieczętowany we mnie, ale nigdy nie dał o sobie znać. Chyba muszę z nim porozmawiać żeby wiedzieć jakie będą nasz kontakty, pewnie będzie mnie nienawidził bo jest we mnie uwięziony.”
Usadowiłem się na jednym z drzew w parku  i skupiłem na swoim umyśle. Po chwili pojawiłem się w korytarzu zalanym woda po kostki. Przy suficie ciągły się rury, w niektórych miejscach pęknięte. Ruszyłem do przodu, w ścianach były drzwi oznaczone drzwiami od 0 do 12, za nimi były jeszcze jedne ale znaki dopiero się pojawiały. Dalej korytarz skręcał. Wszedłem do wielkiego pomieszczenia, kilka metrów przede mną widziałem klatkę zrobiona ze złotych prętów. Na jej środku była kartka z napisem „Pieczęć”. Gdy podszedłem bliżej w ciemności pojawiły się wielkie czerwone oczy o pionowej źrenicy.
-Więc w końcu się o mnie dowiedziałeś- warknął lis- czego chcesz?
-Porozmawiać.
-Niby o czym dzieciaku?
-Dlaczego nigdy mi się sam nie ujawniłeś? Na pewno słyszałeś moje myśli i wiedziałeś co się ze mną dzieje.
-Jestem biju, nie miałeś powodu by ze mną rozmawiać więc nie zamierzałem próbować.
-Hmm.. dlaczego zaatakowałeś Konohe?
-Byłem kontrolowany przez potężnego shinobi z klanu Uchiha. Przez Madare Uchihe. Nie wiem jakim cudem żyje, ale to on wyrwał mnie z twojej matki gdy pieczęć była osłabiona po porodzie i kazał zaatakować twoją wioskę. Gdy Yondaime uwolnił mnie z pod jego władzy zostałem od razu zapieczętowany w tobie.
-To ty zawsze mnie leczyłeś prawda? Żaden człowiek nie regeneruje się tak szybko.
-Zgadza się.
-Dziękuję- powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Ty co?- zapytał zdziwiony
-Dziękuję, za to że mi pomagałeś.
-To przez mnie ludzie traktują  ciebie jak potwora.
-Ludzie traktują mnie jak potwora, bo wierzą w stereotypy, raz ktoś powiedział, że demony są złe i uwierzyli. A prawda jest taka, że każda istota żywa, demon czy człowiek ma swoje uczucia. Jedyna różnica pomiędzy nami jest taka, że demony są o wiele potężniejsze od ludzi. A ludzie maja to do siebie, że boja się silniejszych od siebie.
-To prawda, ale ty jesteś inny- powiedział już milszym głosem.
-To wszystko to jest mój umysł prawda? Przez to wszystko co przeżyłem wygląda okropnie.
-Niestety.
-Skoro musisz żyć we mnie, to trochę to zmienię.
Skupiłem chakrę i złożyłem kilka pieczęci.
-Inton: Kreacja świata
Sala zaczęła się zmieniać w wielką polanę, z jeden strony był wielki las, z drugiej góry z wodospadem i jezioro. Teraz lis leżał przy jeziorze z głową ułożoną na łapach.
-Dziękuję, wszystko jest lepsze od tych kanałów.
-Pieczęć nadal istnieje, jest teraz na tamtych drzwiach- wskazałem z siebie- ja będę mógł tu wejść i wyjść bez problemu, ale ty niestety nie.
-To dużo dla mnie znaczy. Jeżeli będziesz potrzebował mojej chakry wystarczy że dasz mi znać, a ją dostaniesz. Jesteś za młody by używać całej mojej mocy, ale to z czego możesz korzystać na pewno ci wystarczy na razie.
-Dziękuję Kyubi-san.- zacząłem odchodzić w stronę drzwi.
-Moje prawdziwe imię brzmi Kurama, dzieciaku.
-Zapamiętam- machnąłem ręką nie odwracając się.
Wróciłem do świata rzeczywistego i skierowałem się do miejsca gdzie czułem chakrę Kakashiego.

środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 1


Konohagakure została zaatakowana przez lisa o dziewięciu ogonach, Kyubiego no Kitsune. Walki z nim podjął się Yondaime Hokage Minato Namikaze. Niestety nie potrafił zniszczyć demona, więc postanowił zapieczętować go w swoim nowo narodzonym synu Naruto. Razem z żoną zapieczętowali Kyubiego w Naruto poświęcając swoje życia. Gdy na pole bitwy przybiegł Hiruzen Sarutobi Sandaime Hokage razem z kilkoma ninja znaleźli ciała Minato i Kushiny, obok nich leżało płaczące dziecko zawinięte w płaszcz Yondaime. Kilku shinobi podbiegło do ciał by upewnić się czy na pewno nie żyją. Jeden z nich znalazł list w kieszeni płaszcza.
-Hokage-sama w płaszczu Yondaime jest list zaadresowany do pana.
Sandaime szybko podbiegł i odebrał list.
Sarutobi-san, musiałem zapieczętować Kyubiego w Naruto, nie było innego wyjścia. Proszę niech mieszkańcy wioski traktują go jak bohatera. Niech zaopiekuje się nim mój dobry przyjaciel Shikaku Nara, gdy nadejdzie odpowiedni czas powiedzcie mu o Kyubim. Mam nadzieje, że zapanuje nad jego mocą i będzie jej używał by chronić swoich bliskich.
Minato Namikaze Yondaime Hokage
-Zabierzcie ciała do szpitala, jutro odbędzie się pogrzeb. Ja zajmę się Naruto. Informacje o tym, że Kyubi został zapieczętowany w Naruto oraz o tożsamości jego rodziców od teraz są tajna informacją. Shikaku podejdź do mnie.
-Słucham Hokage-sama.
-Minato w swoim liście wyznaczył ciebie jako opiekuna Naruto. Nie zamierzam ci rozkazywać się zgodzić, to będzie twoja decyzja.
-Zgadzam się. Gdybym tego nie zrobił straci bym swój honor jako przyjaciel Minato. W moim klanie będzie bezpieczny, a Shikamaru będzie miał brata- powiedział z uśmiechem, ale w jego oczach błyszczał smutek z powodu utraty przyjaciela.
-Dobrze, zabierz Naruto do siebie, ja zajmę się resztą. Od dzisiaj nosi on nazwisko Uzumaki.

Od tego czasu minęło 8 lat. Naruto wychowywał się razem z Shikamaru, traktowali się jak bracia. Niestety mieszkańcy wioski nienawidzili Uzumakiego, wyzywali go i bili gdy był poza terenem klanu Nara. Przez takie traktowanie Naruto był dość zamknięty w sobie, rzadko się uśmiechał, zawsze był spokojny ale miał jedno marzenie. Chciał zostać Hokage by mieszkańcy Konohy go zaakceptowali. Z tego powodu ciężko trenował i dużo przesiadywał w bibliotece.
Shikaku uzyskał zgodę rady klanu Nara na nauczenie blondyna technik ich klanu. Tym sposobem od 5 roku życia Shikamaru i Naruto trenowali techniki klanowe, a Naruto pracował również nad swoją kontrolą chakry. Obaj poznali Kagemane no Jutsu, a Naruto dzięki ogromnym pokładom chakry potrafił je utrzymywać dłużej niż 5 minut oraz jego zasięg był większy.
Nadszedł dzień rozpoczęcia zajęć w akademii. Naruto i Shikamaru byli razem w klasie. Na zajęcia przyszli kilka minut przed rozpoczęciem, w sali było tylko kilka osób, ale gdy tylko weszli od razu rozmowy ucichły a ich rówieśnicy zaczęli szeptać miedzy sobą patrząc na niebieskookiego. Równo o 8 przyszedł ich sensei, do tego czasu przyszła reszta klasy. Usiedli razem w ostatniej ławce przy oknie. Dosiadł się do nich Choji Akimichi, który był ich dobrym kolegą.
-Witajcie na pierwszym roku w akademii. Jak pewnie wiecie, przez pierwszy semestr będziemy przerabiali teorię, a przez drugi praktykę i tak przez kolejne 4 lata. Zaczniemy od podstawowych pojęć. Każdy ninja korzysta technik, dzielą się one na Genjutsu, Ninjutsu i Taijutsu. Genjutsu są to…
Nadszedł dzień egzaminu na genina. Wszyscy czekali w klasie na swoją kolej. Shikamaru już zdał.
-Uzumaki Naruto.
Wszedłem do sali gdzie odbywał się egzamin. Za stołem siedział Iruka-sensei, Sandaime Hokage i siwo włosy jonin.
-Dzień dobry.
-Witaj Naruto. No dobrze więc zaczynamy. Pokaż nam Bunshin no Jutsu.
Skupiłem się, wykonałem pieczęcie i stworzyłem dwa klony, które zaraz zniknęły.
-Gratuluje Naruto, zdałeś- powiedział Hokage-to twoja opaska- odebrałem ochraniacz, pożegnałem się i wróciłem do klasy. Po 20 minutach egzamin się skończył.
-Dobrze teraz podam wam składy drużyn. Drużyna 1… drużyna 7 Uchiha Sasuke, Haruno Sakura i Uzumaki Naruto waszym sensei będzie Kakashi Hatake…
Gdy Umino skończył wyczytywać poszedłem do wyznaczonej sali i usiadłem na parapecie, zaraz za mną wszedł Uchiha i Haruno. Sasuke odepchnął klejącą się do niego zielonooką i poszedł do mnie.
-Kończymy udawać?- zapytał szeptem.
-Tak.- domyśliłem się, że chodzi mu o ukrywanie naszej przyjaźni.
-Na reszcie. Jak myślisz, jaki jest ten Kakashi-sensei?
-Nie mam pojęcia, ale wujek kiedyś wspominał ( chodzi o Shikaku), że jest to jeden z najsilniejszych shinobi w wiosce.
Po godzinie czekania drzwi otworzyły się i wszedł przez nie jonin, który był obecny na egzaminie.
-Sensei spóźniłeś się!!- wydarła się Sakura.
-Przepraszam, ale musiałem pomóc staruszce z zakupami i..
-Kłamiesz sensei!! Przecież byłeś na naszym egzaminie!
-Już cię nie lubię. Dobra przedstawcie się, powiedzcie co lubicie, czego nie i jakie są wasze marzenia. Ty zaczniesz skoro tak lubisz gadać- zwrócił się do Sakury, która zarumieniła się.
-Nazywam się Sakura Haruno. Lubię..- spojrzenie na Sasuke- nie lubię Naruto, a w przyszłości chce zostać silną kunoichi.
-Ok. Teraz ty- wskazał kruczowłosego.
-Nazywam się Sasuke Uchiha. Lubię trenować z Naruto, nienawidzę moich fanek, a moim celem jest odbudowanie klanu.
-I zostałeś ty- spojrzał na mnie.
-Nazywam się Naruto Uzumaki. Lubię trenować i poznawać nowe jutsu, nie lubię zimnych spojrzeń jakie kierują na mnie mieszkańcy wioski. Moim marzeniem jest zostanie Hokage.
-Dobrze. Idziemy na pole treningowe nr 7 zrobię wam tam test.
Po 20 minutach spacerku byliśmy na miejscu.
-Wiecie, że mogę was cofnąć z powrotem do akademii?- kiwnęliśmy głowami- dobrze. Waszym zadaniem jest odebranie mi dzwoneczków- wyciągną z kieszeni dwa dzwoneczki i przymocował je do kabury na broń- osoba która go nie zdobędzie wróci do akademii.
-Ale są tylko dwa dzwoneczki- powiedziała Sakura.
-Tak, jedna osoba wróci do akademii. No to zaczynamy START!
Ukryłem się pomiędzy drzewami, a koło mnie Sasuke.
-Jaki plan?- zapytał Sasuke.
-Odwróć jego uwagę, a ja użyje cienia by go unieruchomić.
-Ok
Sasuke wyskoczył i użył Katon: Gokakyu no Jutsu wydmuchują dużą kulę ognia, następnie zaczął wymieniać z Kakashim ciosy. Ja użyłem Kagemane no Jutsu i zacząłem prowadzić cień za Kakashim. Wiązka był bardzo cienka, dzięki czemu mało widoczna w trawie. Po minucie udało mi się go złapać i unieruchomić. Sasuke szybko zabrał dzwoneczki i odskoczył. Zakończyłem technikę i podbiegłem do Sasuke, przy którym była już Sakura.
-Sasuke-kun, świetnie walczyłeś. Dasz mi dzwoneczek prawda?
-Nie idiotko- podszedł do mnie i dał mi jeden dzwoneczek.
-Brawo chłopcy. Naruto nie wiedziałem, że tak dobrze panujesz nad technikami klanu Nara.
-Dużo trenuje z wujkiem i bratem.
-Mhm. No chłopcy mieliście bardzo dobry plan i udało się wam go wykonać. Zaliczyliście test zdobywając dzwoneczki.
-Ale sensei Naruto nie zdobył dzwonków tylko dostał jeden od Sasuke.
-Sakura, Sasuke nie miał żadnych szans na zdobycie dzwonków, gdyby nie to że Naruto unieruchomił mnie swoja techniką. Także jeden dzwoneczek należał się Naruto.
-Ale.. ale.. ja nie mogę wrócić do akademii! Powiem mojemu ojcu, a wtedy ten demon do niej wrócić.
-Przestań wyzywać Naruto. Jest od ciebie o wiele lepszy. W tej chwili wracaj do domu, Hokage zdecyduje co się z tobą stanie.- Haruno odbiegła z płaczem, a Kakashi zwrócił się do chłopaków- idźcie do domu, jeszcze dzisiaj powiadomię was co zdecydował Hokage, jak wiecie drużyna musi mieć trzech geninów. Ale gwarantuje wam, że nie wrócicie do akademii.- po czym zniknął w białym dymie.
-Chodź Naruto idziemy do mnie, poszukamy jakiś ciekawych technik w bibliotece mojego klanu.
-Ok.
-Jak myślisz co zrobią?
-Są trzy możliwości. Pierwsza to taka, że Sakura jednak zostanie z nami w drużynie. Druga, będziemy wyjątkiem i nasza drużyna będzie się składała z dwóch geninów a nie trzech i trzecia możliwość jest taka, że każdy z nas dostanie osobnego senseia, to się czasami zdarza.
-Dajmy temu spokój, bierzmy się za tą bibliotekę.
Przez kilka godzin siedzieliśmy w bibliotece. Sasuke czytał kolejne zwoje traktujące o jutsu Katon, a ja czytałem zwoje mówiące o technikach medycznych, uczyłem się tego od ponad roku, ale wiedział o tym tylko Sasuke.
-Nie mogę zrozumieć czemu ciągle czytasz zwoje o Medykjutsu zamiast uczyć się technik do walki.
-Wujek powiedział, że nauczy mnie nowych jutsu klanowych gdy zostanę chuninem. A czytam o Medykjutsu, bo medyk w drużynie się przydaje. Poza tym nie znam jeszcze swojej natury chakry więc nie mam się specjalnie czego uczyć. Większość technik jest przekazywana z pokolenia na pokolenie lub zna je tylko kilka osób, które przekazują swoją wiedze tylko wybranym osobom.
-Mam karteczki do sprawdzania natury chakry, mogę ci dać jedną.
-Dzięki, chętnie skorzystam.- Wziąłem od  niego karteczkę i wpuściłem w nią trochę chakry. Po chwili kartka przeleciała mi przez palce, a gdy upadała na ziemię podniosła się i zaczęła chodzić.-Sasuke, one na pewno są dobre? Z tego co wiem, to karteczki  do sprawdzania natury chakry tak nie robią.
-Nie mam pojęcia o co chodzi. Poszukajmy w bibliotece.
Po kilkugodzinnych poszukiwań znaleźliśmy bardzo stary zwój, mówiący o rodzajach chakry, była w nim krótka informacja.
…Podobno istnieją jeszcze dwa inne rodzaje chakry. Inton czyli Uwolnienie Yin. Jest oparta na psychicznej energii władającej wyobraźnią, czyli z niczego może stworzyć cokolwiek lub zamieniać rzeczywistość w iluzję i na odwrót, oraz Yoton czyli Uwolnienie Yang. Jest oparta na energii fizycznej władającej życiem, która nadaje życie temu, co się stworzyło, dzięki chakrze Yin. Pozwala również leczyć rany. Razem tworzą Onmyoton czyli Uwolnienie Yin-Yang. Jak można się domyślić jest to wykorzystanie energii psychicznej i fizycznej. Możliwe, że chakra Yin-Yang jest źródłem nieelementarnych technik, takich jak Kagemane no Jutsu klanu Nara czy Baika no Jutsu klanu Akimichi. Niestety nie wiadomo, czy istnieję na prawdę…
-Z tego co tu pisze, to  możliwe, że posiadam te chakry. Kartka najpierw przeleciała przez moją rękę, jakby była iluzją, a później podniosła się i chodziła przez chwilę jak żywa.
-Przed tobą trudne zadanie.
-Hm?
-Musisz zapanować nad Inton i Yoton, a później je połączyć, a nie ma nikogo, kto nad nimi panuje.
-Zacznę od Inton, przyda się podczas walki. Skoro polega na wyobraźni nie będę miał z tym chyba specjalnego problemu, muszę tylko opanować używanie jedynie chakry Inton i będzie dobrze.
-Jak coś opanujesz to daj znać, urządzimy sobie sparing i zobaczymy jak będzie z wykorzystaniem Inton podczas walki.
-Ok. Ja będę już spadał do domu, ciocia pewnie się martwi.
Sasuke odprowadził mnie do drzwi, gdy założyłem buty i otworzyłem drzwi przed nimi stał Kakashi-sensei z ręka uniesiona do pukania.
-Dobry wieczór sensei, coś się stało?
- Przeszedłem poinformować ciebie Sasuke co zdecydował Hokage w waszej sprawie, ale skoro też tu jesteś Naruto to nie będę musiał cię szukać.
-Więc co zdecydowano?
-Podczas zdawania przeze mnie raportu wpadł ojciec Sakury i zaczął wrzeszczeć, że jego córka na pewno nie wróci do akademii, skoro Naruto zostaje w drużynie. Była przy tym starszyzna, która razem z Hokage zgodziła się, że Sakura nic nie umie i jest zbyt dziecina by być shinobi. A co do was to wasza dwójka i ja będziemy tworzyć Team 7, a gdy znajdzie się ktoś odpowiedni dołączy do nas. Widzimy się jutro o 9 na polu gdzie mieliście test, zaczniemy trening. Musimy się zgrać i muszę was trochę nauczyć zanim zaczniemy wykonywać misje rangi C. Do jutra- siwo włosy zniknął w kłębie dymu.
Pożegnałem się z Sasuke i wróciłem do domu. Przywitałem się ze strażnikami. W domu zjadłem szybką kolacje, wziąłem prysznic i położyłem się spać.

Hej:)

Siemka wszystkim. Będę tutaj wrzucał moje opowiadania. Będzie ich kilka ze względu na to, że często wpadają mi do głowy nowe pomysły, których nie mogę zastosować w już istniejących bo nie pasują do fabuły tak więc tworze nowe:P. Obecnie na kompie mam 12 opowiadań po 3-6 rozdziałów. Na początek wrzucę pierwsze opo, i w międzyczasie będę pisał dalej.

Życzę miłego czytania.