Regulamin:

1. W opowiadaniach mogą występować związki męsko-męskie. Jeżeli ci to nie odpowiada, to zamknij bloga.

2. Nie mam problemu z krytyką, ale niech ona będzie szczera i bez wyzwisk.

To jest dla mnie najważniejsze. Możecie dawać w komentarzach linki do swoich blogów, chętnie przeczytam.

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 2


Obudził mnie dźwięk budzika, który szybko wyłączyłem, wstałem i poszedłem do łazienki. Po szybkim prysznicu wróciłem do pokoju z ręcznikiem zawiązanym w pasie. Podszedłem do szafy i zastanawiałem się co założyć.
„Skoro jestem już geninem to trzeba pozbyć się tego pomarańczowego dresu”
Wyciągnąłem białą obcisłą koszulkę na długi rękaw, do tego czarną bluzę z kapturem i urwanymi rękawami. Na nogi założyłem czarne bojówki z białymi kieszeniami i czarne buty shinobi. Ochraniacz zawiązałem na lewym ramieniu. Przypiąłem jeszcze kaburę na broń  do prawej łydki i saszetkę z notkami i zwojami do paska z tyłu. Zszedłem do kuchni, gdzie była ciocia i wujek.
-Ohayo.
-Ohayo Naruto, co zjesz na śniadanie?- zapytała ciocia.
-Poproszę ramen, za godzinę muszę być na polu treningowym.
Zjadłem spokojnie śniadanie i ruszyłem przez las na trening. Skakałem spokojnie po drzewach. Po 10 minutach byłem na miejscu. Parę minut później pojawił się Sasuke. Po godzinie którą spędziłem na próbach użycia Inton, a Sasuke na nauce kolejnego jutsu Katon pojawił się sensei.
-Yo chłopcy. Zacznijmy trening. Na początek musicie nauczyć się chodzić po drzewach bez pomocy rąk.
-Już to umiemy- powiedział Sasuke- po wodzie też.
-Hmm, w takim razie będziemy trenować taijutsu.
Przez 2 miesiące trenowaliśmy taijutsu i zgranie. W tym czasie wykonywaliśmy też misje rangi D. Udało mi się opanować jedną zdolność Inton. Potrafię sprawić, że dana część mojego ciało staje się iluzją i przelatują przez nie wszystkie ataki, ale nie jest to jeszcze ukończona technika
Teraz razem z Sasuke czekałem przed akademią, Kakashi kazał nam tu przyjść ale nie podał powodu. Pojawił się po 15 minutach.
-Yo. Hokage poinformował mnie wczoraj, że znalazł nam trzecią osobę do drużyny, jest teraz w czwartej klasie. To chłopak, nazywa się Naoki Hyuuga jest młodszym o rok bratem Hinaty. Podobno jest już teraz gotowy do zdania egzaminu na genina. Będziemy go dzisiaj obserwować podczas zajęć praktycznych. Normalnie, jako kapitan drużyny sam bym decydował o tym kto do nas dołączy, ale jestem zwolennikiem teorii, że każdy w drużynie powinien wyrazić swoje zdanie. Chodźmy usiądziemy na drzewie, zaraz zaczynają zajęcia.
Przez 2 godziny obserwowaliśmy Naokiego. Ma 140 cm wzrostu i jest szczuplutki. Ma czarne włosy i charakterystyczne oczy klanu Hyuuga. Wygląda na słabego, ale wgrał wszystkie walki.
-I co o nim sądzicie?- zapytał Kakashi.
-Jego Juken jest lepsze od tego przedstawionego przez Hinatę na naszym ostatnim roku.- powiedział Sasuke.
-Wyczuł nas jeszcze zanim zaczęły się walki bez użycia Byakugana. Typ sensoryczny, spore pokłady chakry. Jego postura pozwala bez problemu zmylić wroga z czego korzysta, a jego rówieśnicy nadal się na to nabierają co jest dość śmieszne. Kilka razy udawał potknięcia lub złe uderzenie by zaraz zadać mocniejszy idealnie wymierzony cios, to oznacza że nie zadaje bezmyślnie ciosów. Jego gra aktorska jest na wysokim poziomie, jak na początkującego shinobi. Świetnie uzupełni nasza drużynę.
-Jesteś świetnym obserwatorem Naruto, gratuluje. W pełni się z wami zgadzam, idę powiadomić Hokage że go bierzemy. Naruto weź ochraniacz dla niego, powiedzcie mu wszystko co musi wiedzieć. Widzimy się za godzinę na naszym polu treningowym.
Odebrałem opaskę i siknąłem głową. Sensei zniknął w chmurze dymu, a my zeskoczyliśmy z drzewa i wylądowaliśmy koło Iruki.
-Iruka-sensei, zabieramy ci jednego ucznia.
-Jak to zabieracie?
-Jak wiesz, nasza drużyna jest niekompletna. Hokage poinformował nas, że jeden z twoich uczniów już teraz jest gotowy by ukończyć akademię. Obserwowaliśmy dzisiaj jego walki. Kakashi-sensei poszedł już zgłosić nasza decyzje Hokage, a my mamy przekazać ochraniacz i informacje młodemu.
-Kto to jest?
-Naoki Hyuuga- gdy powiedziałem imię i nazwisko chłopaka zobaczyłem, jak ten się lekko speszył i zarumienił.
„To chyba rodzinne, Hinata też tak się zachowuje”
-Dobrze w takim razie, Naoki idź z Naruto i Sasuke. Gratuluje zastania geninem.
Czarnowłosy, podszedł do nas, dałem mu ochraniacz i nakazałem ręką iść za sobą. Po 20 minutach dotarliśmy na pole treningowe nr 7.
-To jest pole treningowe nr 7. Spotykamy się tutaj 3 razy w tygodniu o 8 chyba że sensei mówi inaczej. Możliwe, że teraz zaczniemy wypełniać misje rangi C skoro mamy już pełna drużynę. Ja nazywam się  Uzumaki Naruto, to jest Sasuke Uchiha. Naszym sensei jest Kakashi Hatake, teraz jest u Hokage, ale znając jego pojawi się za dwie godziny więc bierzmy się za trening. Urządzimy sobie sparingi na taijutsu.
-Najpierw będziesz walczył ze mną, później z Naruto- odezwał się Sasuke.
Naoki i Sasuke ustawili się naprzeciw siebie. Na start, zaczęli wymieniać ciosy. Sasuke dzięki Sharinganowi unikał ciosów Hyuugi, ale miał problem z ich zadaniem. Po pół godziny zakończyli walkę remisem.
Wstałem i ustawiłem się naprzeciw Naokiego. Na start, zaatakował mnie za pomocą Juken, ale jego dłonie cały czas przechodziły przez moje ciało, gdy się zdekoncentrował zadałem mu kilka szybkich ciosów nokautując go.
-Jak to zrobiłeś?
-Posiadam Inton i Yoton. Inton pozwala na zamienienie rzeczywistości w iluzje i iluzji w rzeczywistość. Na razie potrafię sprawić by część mojego ciała stała się niematerialna, więc nie można zadać mi żadnych ciosów.- ukucnąłem koło niego i zacząłem go leczyć.
-Jesteś też medykiem?
-Tak uczę się tego od ponad roku.
Gdy skończyłem odszedłem ćwiczyć z lisami, a Sasuke pokazywał Naokiemu ćwiczenia na kontrole chakry. Po godzinie pojawił się Kakashi i poprowadził trening.
Przez dwa tygodnie tylko ćwiczyliśmy by Naoki się z nami zgrał, po tym czasie dostaliśmy misje rangi C. Naszym zadaniem jest dostarczenie zwoju Raikage.
Teraz całą trójką czekaliśmy na Kakashiego, który jak zwykle się spóźniał. Zjawił się po 15 minutach i od razu ruszyliśmy.
Nasz podróż trwała tydzień, napadło nas kilku złodziei ale spokojnie się ich pozbyliśmy. Gdy dotarliśmy do Kumogakure i zostaliśmy wylegitymowani przez strażników skierowaliśmy się do biura Raikage. O 20 minutach spacerku byliśmy na miejscu. Zapukaliśmy do gabinetu i po usłyszeniu zaproszenia weszliśmy do środka.
-Dzień dobry Raikage-sama. Mamy dla pana list od Hokage.
-Witajcie. Cieszę się że już jesteście, oczekiwałem was.
-Nazywam się Kakashi Hatake, a to są Sasuke Uchiha, Naoki Hyuuga i Uzumaki Naruto.
Gdy Raikage na mnie spojrzał wyglądam jakby się nad czymś zastanawiał.
-Jesteś synem Kushiny Uzumaki i Minato Namikaze? Jesteś bardzo podobny do ojca.
Mimo tego, że Kakashi ma maskę widziałem, że się zestresował.
-Niestety nie wiem kim są moi rodzice. Mama zginęła po porodzie, a tata w walce z Kyubim.
-Kiedy ostatnio widziałem się z Minato mówił, że niedługo urodzi mu się syn dlatego rezygnuje z misji i przyjmie propozycje objęcia posady Yondaime Hokage. Kakashi ty byłeś przecież jego uczniem, dlaczego dzieciak nie wie kim są jego rodzice.
-Taki rozkaz wydał Sandaime Hokage ze względu na to, że Minato narobił sobie dużo wrogów podczas Trzeciej Wielkiej Wojny, szczególnie w Iwagakure.
-Więc to prawda sensei? Yondaime i Kushina są moimi rodzicami?
-Tak to prawda. Shikaku był dobrym przyjacielem Minato-sensei i wziął cię pod opiekę.
-Biorąc to pod uwagę, zachowanie mieszkańców wioski względem mnie i to że Yondaime zginał w walce z Kyubim, rozumiem, że to we mnie jest on zapieczętowany.
-Hai.
Wyszedłem bez słowa z gabinetu i spacerowałem po wiosce rozmyślając.
=Gabinet Raikage/Kakashi=
-Mądry z niego dzieciak skoro tak szybko do tego doszedł.- stwierdził Raikage.
-W końcu wychowywał się w klanie Nara. Ma bardzo dobrze opanowany ich sposób myślenia i analizowania danych. Mam nadzieje, że nic sobie nie zrobi.
-Musi to po prostu przemyśleć, nie codziennie dowiaduje się, że twój ojciec był Hokage i zapieczętował w tobie najpotężniejszego demona. No dobrze, na odpowiedź będziecie musieli poczekać jakiś tydzień muszę skonsultować się z rada wioski oraz Daimyo. Moja asystentka zaprowadzi was do hotelu, gdzie zarezerwowałem wam pokoje. 
-Dziękuję Raikage-sama.
Razem z drużyna poszliśmy za asystentką do hotelu, zjedliśmy obiad w restauracji i rozeszliśmy się do pokoi.
=Naruto=
„Mój ojciec to Yondaime, mój idol. To śmieszne, ale zawsze gdy czułem się źle udawałem się na głowę czwartego, czułem z nim jakąś więź… Kyubi jest zapieczętowany we mnie, ale nigdy nie dał o sobie znać. Chyba muszę z nim porozmawiać żeby wiedzieć jakie będą nasz kontakty, pewnie będzie mnie nienawidził bo jest we mnie uwięziony.”
Usadowiłem się na jednym z drzew w parku  i skupiłem na swoim umyśle. Po chwili pojawiłem się w korytarzu zalanym woda po kostki. Przy suficie ciągły się rury, w niektórych miejscach pęknięte. Ruszyłem do przodu, w ścianach były drzwi oznaczone drzwiami od 0 do 12, za nimi były jeszcze jedne ale znaki dopiero się pojawiały. Dalej korytarz skręcał. Wszedłem do wielkiego pomieszczenia, kilka metrów przede mną widziałem klatkę zrobiona ze złotych prętów. Na jej środku była kartka z napisem „Pieczęć”. Gdy podszedłem bliżej w ciemności pojawiły się wielkie czerwone oczy o pionowej źrenicy.
-Więc w końcu się o mnie dowiedziałeś- warknął lis- czego chcesz?
-Porozmawiać.
-Niby o czym dzieciaku?
-Dlaczego nigdy mi się sam nie ujawniłeś? Na pewno słyszałeś moje myśli i wiedziałeś co się ze mną dzieje.
-Jestem biju, nie miałeś powodu by ze mną rozmawiać więc nie zamierzałem próbować.
-Hmm.. dlaczego zaatakowałeś Konohe?
-Byłem kontrolowany przez potężnego shinobi z klanu Uchiha. Przez Madare Uchihe. Nie wiem jakim cudem żyje, ale to on wyrwał mnie z twojej matki gdy pieczęć była osłabiona po porodzie i kazał zaatakować twoją wioskę. Gdy Yondaime uwolnił mnie z pod jego władzy zostałem od razu zapieczętowany w tobie.
-To ty zawsze mnie leczyłeś prawda? Żaden człowiek nie regeneruje się tak szybko.
-Zgadza się.
-Dziękuję- powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Ty co?- zapytał zdziwiony
-Dziękuję, za to że mi pomagałeś.
-To przez mnie ludzie traktują  ciebie jak potwora.
-Ludzie traktują mnie jak potwora, bo wierzą w stereotypy, raz ktoś powiedział, że demony są złe i uwierzyli. A prawda jest taka, że każda istota żywa, demon czy człowiek ma swoje uczucia. Jedyna różnica pomiędzy nami jest taka, że demony są o wiele potężniejsze od ludzi. A ludzie maja to do siebie, że boja się silniejszych od siebie.
-To prawda, ale ty jesteś inny- powiedział już milszym głosem.
-To wszystko to jest mój umysł prawda? Przez to wszystko co przeżyłem wygląda okropnie.
-Niestety.
-Skoro musisz żyć we mnie, to trochę to zmienię.
Skupiłem chakrę i złożyłem kilka pieczęci.
-Inton: Kreacja świata
Sala zaczęła się zmieniać w wielką polanę, z jeden strony był wielki las, z drugiej góry z wodospadem i jezioro. Teraz lis leżał przy jeziorze z głową ułożoną na łapach.
-Dziękuję, wszystko jest lepsze od tych kanałów.
-Pieczęć nadal istnieje, jest teraz na tamtych drzwiach- wskazałem z siebie- ja będę mógł tu wejść i wyjść bez problemu, ale ty niestety nie.
-To dużo dla mnie znaczy. Jeżeli będziesz potrzebował mojej chakry wystarczy że dasz mi znać, a ją dostaniesz. Jesteś za młody by używać całej mojej mocy, ale to z czego możesz korzystać na pewno ci wystarczy na razie.
-Dziękuję Kyubi-san.- zacząłem odchodzić w stronę drzwi.
-Moje prawdziwe imię brzmi Kurama, dzieciaku.
-Zapamiętam- machnąłem ręką nie odwracając się.
Wróciłem do świata rzeczywistego i skierowałem się do miejsca gdzie czułem chakrę Kakashiego.

2 komentarze:

  1. Pierwsza!!!
    Ooo... To było kawaii <3 Ta rozmowa z Kyu-chan.
    Szczerze to trochę mi nie pasuję to, że w 7 są sami faceci. Nie jestem feministką, ale po prostu mam sentyment do składu 2b + 1g.
    Widze też tu OC. Hinata miała przecież siostrę Hanabi, ale brat też fajna rzecz to znaczy człowiek (wiem bo mam jednego)
    Szkoda, że jak na razie nic nie powiedział, ale... życie.
    Dziwi mnie to, że Naru wie jak wejść do swojego umysłu, ale to zdolny dzieciak, więc pominę to. Zdziwił mnie również stosunek Kumo do Konoha, bo z tego co wiem nawet po wojnie mieli hmn... ciekawe stosunki sąsiedzkie. W każdym razie wątpię, by sam Rinkage wiedział tyle o Minato i reszcie. Chociaż w mandze też jest podobny paradoks, więc się nie czepiam.
    Po za tym jak sama kiedyś stwierdziłam ff należy do autora. Może się sugerować opiniami, ale to nadal jego ff i może zrobić co chce i nikt nie ma prawa go się zbytnio czepiać.
    Pozdrawiam
    Narya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak ps to Naruto wspominał w rozdziale 1 o trzech opcjach. Ja tam od początku obstawiałam na czwartą xD

      Usuń